5 filarów rosyjskiego imperialistycznego nacjonalizmu

Share this...
Facebook
Twitter

Wojna przeciwko Ukrainie nie została zapoczątkowana osobiście przez Putina. Mówiąc dokładniej – nie przez niego samego. Wojna została zapoczątkowana przez rosyjski imperialistyczny nacjonalizm. Putin z jego poplecznikami są tylko jego nowym uosobieniem.

Krótko po aneksji Krymu Putin przyznał: „Największym nacjonalistą w Rosji jestem ja”. A później dodał: „Ale najbardziej prawidłowy nacjonalizm – to budowanie wydarzeń i polityki tak, aby było to na korzyść narodu”.

Działania i polityka Putina demonstrują, że dobro rosyjskiego narodu widzi on w podporządkowaniu sobie sąsiednich narodów i podbijaniu cudzych terytoriów. Masowe poparcie agresji na Ukrainę przez Rosjan świadczy o tym, że znaczna część tamtejszego społeczeństwa podziela punkt widzenia Putina na dobro narodu. Takie rozumienie narodowych interesów stanowi właśnie esencję imperialistycznego nacjonalizmu – dominującej ideologii współczesnej Rosji.

Rosyjski imperialistyczny nacjonalizm pojawił się w XIX w. Udało mu się przetrwać carat, komunizm, próby liberalizacji i erę Putina. Przyjmował różne formy, przy czym niezmienne i niemal zawsze tworzy pięć filarów, na których wspierał się kiedyś i wspiera nadal. Są to: imperializm, samodzierżawie, wrogość do Zachodu, mesjanizm i ukrainofobia.

Imperializm

Zgodnie z definicją Encyclopaedia Britannica imperializm, to „polityka państwa, praktyka lub propaganda rozszerzenia władzy i panowania, szczególnie poprzez bezpośrednią aneksję terytorialną albo zdobycie politycznej i ekonomicznej kontroli nad innymi terytoriami”.

Imperializm jest charakterystyczny dla rosyjskiego państwa od jego powstania aż do dzisiaj. Jego efektem było ukształtowanie się Rosjan w XIX w. jako narodu imperialistycznego.

Rozpad imperium w latach 1917-1918 nie zniszczył imperializmu. Odrodził się jako państwowa polityka stalinowskiego ZSRR, który w swojej istocie również był imperium. Nie zniszczył go również rozpad Związku Radzieckiego. Co więcej, po krótkotrwałej regresji w latach 1989-1999, za czasów Putina znowu przeszedł do ofensywy i osiągnął swoją kulminację w grabieżczej wojnie przeciwko Ukrainie.

Obecnie rosyjski imperializm jest zagrożeniem nie tylko dla Ukrainy, ale także dla całego świata.

Samodzierżawie

Termin „samodzierżawie” odpowiada znaczeniowo pochodzącemu z greki terminowi „autokracja”. „Samodzierżawie” jest rosyjską formą autokracji – politycznego reżimu, który opiera się na nieograniczonej władzy jednej osoby.

Cechą charakterystyczną rosyjskiego samodzierżawia, w porównaniu do innych form autokracji, jest jego głębokie zakorzenienie w mentalności i politycznej kulturze Rosjan. W ich skłonności do wiary w „dobrego cara”, obojętnie czy nazywa się on „suwerenem i jedynowładcą całej Rusi”, „wszechrosyjskim imperatorem”, „sekretarzem generalnym”, czy „prezydentem FR”.

Współczesną formą rosyjskiego samodzierżawia jest „putinizm”.

Nie bez przyczyny rządy Putina często porównuje się do panowania cesarza Mikołaja I. Nawiasem mówiąc, analogia stanowi źródło nadziei, gdyż panowanie tego cara zakończyło się wojenną porażką, której samodzierżawca przeżyć nie zdołał.

Jednak ostatnie lata rządów Putina częściej porównuje się do innego autokraty – Hitlera, a sam kremlowski reżim nazywany jest faszystowskim. W rzeczywistości współczesny ustrój FR jest spadkobiercą nie tylko rosyjskiej tradycji samodzierżawia – caratu oraz stalinizmu – ale i tradycji europejskiego faszyzmu. A nawet więcej – hitleryzmu.

Czy jest jakakolwiek nadzieja na to, że Rosja kiedyś pozbędzie się samodzierżawia i zostanie państwem demokratycznym? „Demokracja w Rosji jest niemożliwa. Ani teraz, ani w przyszłości… Albo Rosja, albo demokracja”, – twierdzi Wadym Kirpiczow, jeden z najbardziej otwartych putinistów.

Warto jednak zwrócić uwagę na to, że Rosja trzykrotnie w trakcie swojej nowożytnej historii zmierzała w kierunku demokracji – chodzi o pierwszą i drugą rosyjską rewolucję, a także o okres pierestrojki (określenie procesu przekształceń systemu komunistycznego ZSRR w okresie 1985-1991 – przyp. tłum.). Przy czym za każdym razem kończyło się to powrotem do autorytaryzmu – reakcją stołypinowską, dyktaturą bolszewików, czy w końcu oligarchią lat 90. XX w., której efektem był putinizm. Pamiętajmy też o tym, że wszystkie wielkie reformy oraz rewolucje w Rosji zaczynały się po przegranych wojnach. Tak więc porażka FR w trwającej wojnie może stanowić nową szansę dla rosyjskiej demokracji.

Wrogość do Zachodu

Każdy autorytarny nacjonalizm potrzebuje obrazu wroga, który rzekomo zagraża narodowi. Tradycyjnymi przeciwnikami rosyjskiego projektu imperialnego był Zachód, Ukraina i Żydzi. „Żydowskie zagrożenie” nie jest aktualnie obecne w oficjalnym dyskursie, chociaż czasem może wysączyć się nawet z retoryki szefa rosyjskiej dyplomacji. Jednocześnie dalej jest rozpowszechnione w nieoficjalnym obiegu. Natomiast wrogość do Zachodu i Ukrainy osiągnęła niespotykane dotąd rozmiary.

Antypatia Rosjan wobec Zachodu sięga co najmniej XVI w., a ideologicznie ukształtowała się w imperialistycznym nacjonaliźmie XIX w. Swego rodzaju Rubikonem było powstanie listopadowe w Polsce w latach 1830-1831, które wywołało w Europie masową sympatię do Polaków, połączoną z wybuchem antyrosyjskich nastrojów. Zarówno carat jak i znaczna część rosyjskiej intelektualnej elity przyjęły to jako zagrożenie dla imperium.

Pomnik Aleksandra Puszkina z tekstem jego wiersza: „Czyż słowo cara nic nie znaczy, Czy z Europą spór wieść na nowo, Czy od zwycięstw odwykł już Rosjanin.”

Aleksander Puszkin, który w młodości był przyjacielem dekabrystów i autorem wierszy wysławiających wolność, pisał wtedy o polskich powstańcach: „Należy ich zdusić”. A w liście do szefa żandarmerii Aleksandra Benckendorffa grzmiał: „Rozwścieczona Europa aktakuje póki co Rosję nie bronią, ale codziennymi, wściekłymi oszczerstwami”. Zwieńczeniem oburzenia poety liberalną Europą stał się wiersz „Oszczercom Rosji” – pierwszy poetycki manifest rosyjskiego imperialistycznego nacjonalizmu, którym Puszkin zasłużył na „najwyższe” pochwały Mikołaja I oraz oburzenie swojego dawnego przyjaciela Adama Mickiewicza („Do przyjaciół Moskali”).

Minęły niemal dwa stulecia, ale serwilizm niektórych rosyjskich „intelektualistów” nie zmienił się. Starają się przypodobać nowemu samodzierżawcy i wzywają do „zduszenia” niepokornych sąsiadów. Co prawda grożąc Europie już nie bagnetami, a bronią atomową.

Tak czy inaczej, wizja imperium, które unosić się będzie jak „święta arka” nad ruinami Zachodu (jak marzył Fiodor Tiutczew) nigdy się nie spełniła. Wojna krymska lat 1853-1856 pokazała również uwstecznienie i bezsilność Rosji w konfrontacji z zachodnim przeciwnikiem. A kolejne konflikty, w których Zachód występował solidarnie, potwierdziły niezdolność Rosjan do zwycięstwa w starciu cywilizacji.

Mapa wojny krymskiej. Źródło: Encyclopedia Britannica

Resentyment, spowodowany konfrontacją z Zachodem, stał się żyznym gruntem dla rosyjskiego imperialistycznego nacjonalizmu. Wynika z niego poczucie krzywdy, złości skierowanej przeciwko wyimaginowanym sprawcom swoich nieszczęść oraz pragnienie odwetu i zemsty… Rosyjskie porażki w konfliktach z Zachodem – od porażki w wojnie krymskiej do rozszerzenia NATO – wzmacniały kolektywny resentyment i sprzyjały rozwojowi w drodze kompensacji kultu imperialnej wielkości. Dziś obserwujemy jego nowy wybuch.

Mesjanizm

Rosyjski imperialistyczny nacjonalizm okazał się być niezdolnym do pokonania Zachodu ani w ramach działań wojennych, ani w obszarze konkurencji ekonomicznej, dlatego też odwołał się do idei mesjanizmu Rosji. Stwierdza on: chociaż technicznie i ekonomicznie ustępujemy Zachodowi, posiadamy wyższą duchową prawdę, którą jesteśmy powołani nieść światu.

Jakąż to „wyższą prawdę” Rosja mogła zaproponować ludzkości? W tej kwestii obserwujemy przedziwną zbieżność opinii tamtejszych lewicowych i prawicowych intelektualistów. Według ich wizji, rosyjski naród powołany jest do stworzenia nowej cywilizacji, kończącej dominację „zgniłego” Zachodu.

Anarchista i rewolucyjny populista Michaił Bakunin pisał o narodzie rosyjskim: „My wierzymy w jego przyszłość, mając nadzieję, że on, wolny od zakorzenionych i przekształconych na Zachodzie w prawo zabobonów: religijnych, politycznych, prawnych i społecznych, da nowy początek i stworzy inną cywilizację; i nową wiarę, i nowe prawo i nowe życie”.

Wtórował mu religijno-konserwatywny myśliciel Konstantin Leontjew: „Rosja, która ma stanąć na czele jakiejś nowo wschodniej państwowości, powinna dać światu także nową kulturę, zamienić tą nową słowiańsko-wschodnią cywilizacją zanikającą romano-germańską cywilizację Europy”.

Później sztandar mesjanizmu podnieśli bolszewicy. W komunistycznej redakcji ta „wyższa prawda” przeżyła kilka transformacji. Rosja była „twierdzą światowej rewolucji”, „pierwszym krajem zwycięskiego socjalizmu”, „wyzwolicielką Europy od faszyzmu”, „bojowniczką przeciwko kolonializmowi i neokolonializmowi” i wreszcie „gwarantką światowego pokoju”. Przy czym radziecki mesjanizm podupadł razem z całą ówczesną polityczną religią, a pod koniec istnienia ZSRR przekształcił się w demagogię, w którą nikt nie wierzył.

Obecnie widzimy żałosne próby odtworzenia rosyjskiej idei mesjanistycznej. Imperialni nacjonaliści po raz kolejny pragną wszystkich wyzwolić i uratować: Donbas – od Ukrainy, Ukrainę – od „nazizmu”, ludzkość – od dominacji Zachodu, Zachód – od dominacji USA. Każda z tych idei jest kłamliwa do szpiku kości. Rosyjski mesjanizm ostatecznie stał się czystym imperializmem.

Ukrainofobia

W istocie imperialistycznego nacjonalizmu leży wrogość do ruchów narodowych, które zagrażają panowaniu dominującego narodu i samemu istnieniu imperium. Z punktu widzenia rosyjskiego imperialisty, głównym niebezpieczeństwem był ukraiński ruch narodowy.

Imperialistyczni nacjonaliści mogli jeszcze jakoś pogodzić się z utratą Polski, ale nie do pomyślenia było dla nich wyobrażenie sobie rosyjskiego imperium bez Ukrainy. Dlatego dokładali wszelkich starań, aby zdławić ukraiński ruch w zarodku, jeszcze przed tym, zanim wzmocnił się i zaczął formułować polityczne cele. Nie udało im się to. Ukraiński projekt narodowy okazał się zwycięzcą w walce z imperialnym konstruktem „trójjedynej” rosyjskiej nacji.

W bezsilnej złości imperialistyczni nacjonaliści stworzyli mit o tym, że Ukrainę oraz ukraiński naród wymyślili wrodzy Rosji – Polacy, Austriacy, Niemcy. No i wreszcie – Lenin i bolszewicy. Właśnie taką tezę przyjął Putin w artykule „O historycznej jedności Rosjan i Ukraińców”, w którym zaprzeczał podstawom historycznym istnienia narodu ukraińskiego i ukraińskiego państwa. Putin uważał, że wrogowie i bolszewicy sztucznie stworzyli Ukrainę, a teraz inni wrogowie zmieniają ją na „anty-Rosję”. A z tym, jak twierdzi, Moskwa nigdy się nie pogodzi. Dalekowzroczni analitycy już wtedy wskazywali, że artykuł ten jest ideologicznym uzasadnieniem przyszłej wojny. Chociaż wtedy mało kto w to wierzył.

Władimir Putin świętujący okupację ukraińskiego terytorium: na górze ekranu napisane jest „Zawsze razem” Źródło: Getty Images

W kwietniu, już w trakcie rosyjskiej interwencji, agencja RIA Nowosti opublikowała artykuł Tymofija Sergiejcewa „Co Rosja powinna zrobić z Ukrainą?”. Tekst ten stał się zwieńczeniem rosyjskiej ukrainofobii. Ogólnonarodowy opór Ukraińców przekonał autora do tego, że większość narodu została „okiełznana i zaprzęgnięta w jego politykę przez nazistowski reżim” i dlatego „denazyfikacja” nieuchronnie musi stać się „deukrainizacją”.

Plan „denazyfikacji” Sergiejcewa przewiduje fizyczną likwidację Ukraińców, którzy chronią kraj z bronią w rękach, likwidację „banderowskiego kierownictwa” i ukaranie reszty ludności za poparcie dla „nazistowskiej władzy”. Ukraina ma przestać istnieć jako państwo narodowe, nazwa „Ukraina” ma zniknąć. Jej terytorium należy podzielić na „ludowe republiki”. Wszystkie części – za wyjątkiem katolickiego zachodu – muszą zostać zintegrowane z „rosyjską cywilizacją”.

Artykuły takie można by ignorować jako majaki szaleńca, gdyby nie to, że teksty te publikuje rosyjska agencja państwowa, a ich treść jest spójna z realnymi działaniami rosyjskich okupantów w Ukrainie.

Ukrainofobia imperialistycznych nacjonalistów osiągnęła ludobójczy poziom. Ukraina stoi w obliczu strasznego wroga, który zagraża istnieniu narodu i państwa ukraińskiego. Z rosyjskim imperialistycznym nacjonalizmem niemożliwe jest zawieranie porozumień o pokojowym współistnieniu. Tylko jego całkowity upadek i zamiana na „normalny” nacjonalizm, który skupia się na modernizacji państwa, a nie na gnębieniu krajów sąsiednich i grabieży cudzych terenów, może zmienić Rosję.

Rosyjski imperialistyczny nacjonalizm musi zostać pokonany!

Nad materiałem pracowali

Założyciel Ukrainera:

Bohdan Łohwynenko

Autor:

Ołeksandr Zajcew

Tłumacz:

Anna Urajeva

Redaktorka:

Jełyzaweta Wowczenko

Redaktorka naczelna:

Julia Tymoszenko

Anastasija Maruszewska

Ilustracje:

Sofija Sulij

Menadżer treści:

Olha Szełenko

Tłumacz:

Michał Szczepaniak

Redaktorka tłumaczenia:

Sylwia Maliszewska

Koordynatorka Ukrainer po polsku:

Julia Ivanochko

Śledź ekspedycję