Share this...
Facebook
Twitter

Mukaczewski malarz Josyp Bartosz prawie 20 lat temu bezpłatnie wynajął średniowieczny zamek Szent Miklós w miejscowości Czynadijowo na Zakarpaciu. Mając doświadczenie w konserwacji i odnawianiu zabytków architektury za granicą, malarz zdecydował się na odrestaurowanie zamku i dziś krok po kroku przekształca go w ośrodek kulturalny. Teraz na terytorium zamku, które w czasach radzieckich pełniło funkcję zajezdni i koszar, Josyp i jego małżonka Tetiana odnawiają park, organizują turnieje rycerskie i zapewniają podstawową edukację humanistyczną dla miejscowej młodzieży.

Jeszcze kilkaset lat temu na terytorium Ukrainy znajdowało się około 5000 zamków. Do dziś przetrwała niecała setka, z której większość nie jest w zadowalającym stanie. Takie obiekty historyczne są zwykle na dotacjach państwa albo lokalnych społeczności. Jednak od lat 2000. osoby prywatne mogą zaopiekować się takimi budowlami. Chodzi o dzierżawę lub koncesję, która przewiduje nie tylko prawo do długotrwałego użytkowania mienia państwowego, lecz zobowiązuje także do poprawy jego stanu. Pozwala to zachować dziedzictwo kulturowe i przekształcić je w opłacalny obiekt. Za granicą jest to powszechnie stosowana praktyka — atrakcyjna dla turystów i opłacalna dla inwestorów. W Ukrainie udane przypadki dzierżawy lub koncesji są pojedyncze. Historia odrodzenia zamku Szent-Miklós, która rozpoczęła się 20 lat temu z inicjatywy jednego człowieka, jest wciąż prawie jedynym udanym przykładem dzierżawy z jednoczesnym zachowaniem i transformacją przestrzeni.

Zbudowana w XV wieku przez węgierskiego barona Imre Pereni silna kamienna twierdza wytrzymała niejedno oblężenie, była także wielokrotnie przebudowywana. W XVII wieku zamek znalazł się w centrum narodowowyzwoleńczej walki Węgrów, którzy walczyli przeciwko Habsburgom. Niemcy w czasie II wojny światowej uczynili z zamku Szent-Miklós więzienie, a władze sowieckie zmieniły go na gmach rady wiejskiej, zarząd leśny, a następnie na koszary. Od tego czasu w pobliżu Szent-Miklós zbudowano zajezdnię, niszcząc park z XVIII wieku. Zamek też powoli podupadał.

Wśród wielu właścicieli Szent-Miklós chyba najbardziej znaną była księżna Helena Zrinska. Z dobrym wykształceniem i znajomością wielu języków opanowała sztukę wojenną i przewodziła wyzwoleńczej walce Węgrów przeciwko panowaniu Habsburgów. Po śmierci jej pierwszego męża Franciszka Rakoczego poślubiła Imre Thökölyego, który również walczył o niepodległość Węgier. To właśnie w murach Szent-Miklós rozpoczęła się historia ich miłości.

Josyp

W 2001 roku mukaczewski malarz Josyp Bartosz zaczął opiekować się Szent-Miklós. Udało mu się bezpłatnie wynająć dwupiętrowy zamek na okres 49 lat. Według artysty 75% średniowiecznego budynku było w ruinie. Jednak postanowił spróbować swoich sił. Mężczyzna miał doświadczenie w pracy za granicą, gdzie malował i odnawiał kościoły.

Po raz pierwszy opowiedzieliśmy historię Josypa Bartosza w 2016 roku. Josyp wspomina, że przez pierwsze dziesięć lat on i jego żona Tetiana mieszkali w zimnych murach zamku, bez żadnych udogodnień. Jedyny pokój zamku pełnił jednocześnie funkcję sypialni, kuchni i warsztatu.
Ale Bartosz mówi, że to były najlepsze dziesięć lat: czasy wielkich planów, aktywnej twórczości, jak również pierwszych kroków w renowacji budynku.

Cztery lata po naszej znajomości Bartoszom udało się częściowo odrestaurować pokoje na drugim piętrze, wykupić teren po upadłej zajezdni i przenieść się do lepiej przystosowanego domu. Unowocześniają także okolicę: odbudowują park z XVIII wieku i stajnię z XVI wieku, tworzą świątynię sztuki. W kotłowni urządzili ogród zimowy, edukują młodzież i rozwijają turystykę. Małżeństwu nie tylko udało się odrestaurować zabytek, ale również znaleźć nową misję — w jego murach kształcą się młodzi artyści, gromadzą się miłośnicy historii i piękna, przechowywane są tu także dzieła sztuki. Dla właścicieli zamku spotkanie gości ze sztuką jest spotkaniem serc, poglądów i wartości.

Tetiana

Słynna artystka, żona Josypa Tetiana jest jego największym wsparciem. Razem z nią i wolontariuszami od prawie dwudziestu lat wybudzają zamek z letargicznego snu, zmieniając go w centrum kultury.

Tetiana Petryczko kiedyś po raz pierwszy przywiozła do Szent-Miklós artystę z Mukaczewa Josypa Bartosza. Później została jego żoną.

Tatiana studiowała ceramikę w Użhorodskiej Szkole Zawodowej Sztuk Pięknych (teraz Użhorodska Szkoła Artystyczna), następnie ukończyła studia na wydziale grafiki w Ukraińskiej Akademii Drukarstwa we Lwowie.

Oprócz obrazów Tetiana tworzy również drapanki. Przez kilka godzin gotuje jajka w wodzie cebulowej, następnie nanosi szkic ołówkiem, a później cienkim ostrzem wykonuje setki kresek na skorupce. Rysunki na drapankach Tetiany są niezwykłe — są to portrety historyczne, rośliny, zwierzęta itp. Jej prace znajdują się wśród zbiorów ukraińskich i zagranicznych wysokich urzędników państwowych.

Tetiana nie stroni od pracy: zaczynając od rzeźbienia pisanek i kończąc układaniem kostki brukowej na ścieżkach parku. Kobieta ciężko pracuje dla dobra swojej rodziny i zamku. Mówi, że wiele zawdzięcza nauczaniom ojca:

— Najważniejsze są chęci. Jeśli człowiek posiada chęci, to zrobi wszystko. One są siłą napędową. Mój ojciec nauczył mnie, że człowiek nie powinien gromadzić energii w sobie czyimś kosztem, ale rozwijać ją w sobie.

Artystka pracuje od rana do późnego wieczora. Tetiana mówi, że jest tak zafascynowana pracą, że dopiero gdy kładzie się spać, pojawia się uczucie zmęczenia.

— Lubię wszystko, do czego mogę dołączyć, wszystko, w czym mogę pracować: sport, rysowanie, turystyka, wszystko.

Szkoła harmonijnego rozwoju

Tetiana uczy w Dziecięcej Szkole Sztuk Pięknych w Czynadijowo. W zamku otworzyli z Józefem alternatywną pracownię artystyczną, w której uczą nie tylko rysowania, ale także przekazują dzieciom kluczowe ludzkie wartości. Dlatego Bartosze nazwali ją szkołą harmonijnego rozwoju, dążąc do tego, aby stała się ona prawdziwym centrum kulturalnym Czynadijowa. Uczą się tu nie tylko miejscowi, lecz także dzieci z pobliskich wiosek i Mukaczewa. Tetiana przygotowuje kandydatów do studiów.

W pracowni są trzy grupy wiekowe: młodsza (od 4 roku życia), średnia i starsza. Tetiana daje dzieciom swobodę w tworzeniu, chociaż w szkole zdobywają wykształcenie akademickie. Mówi, że mogą tutaj rozwinąć wyobraźnię. Artystka ma swoje zdanie o tym jak powinna wyglądać edukacja:

— By osiągnąć jakiś rezultat musimy komuś poświęcić swój czas, żeby one (dzieci — red.) z kolei oddały go komuś innemu.

Share this...
Facebook
Twitter
Share this...
Facebook
Twitter
Share this...
Facebook
Twitter

Oprócz pracowni szkoła harmonijnego rozwoju posiada klasę muzyczną, klub historyczny oraz grupę do nauki języków obcych: węgierskiego i niemieckiego (w planach jest również angielski). Latem organizowane są obozy młodych archeologów.

Tetiana i Josyp starają się zmienić obecny trend, kiedy po ukończeniu szkoły dzieci rwą się za granicę. Bartoszowie są przekonani, że w Ukrainie również mogą zdobyć porządną bazę wiedzy:

— Mówimy o rzeczach, które człowiek powinien zachować w sobie, pielęgnować i przekazywać innym.

Rewitalizacja starożytnego parku

Na dwóch hektarach odnawiany jest park założony w 1749 roku przez słynnego mistrza Franza Boszyndę. Pozostał tu jeden bardzo stary kasztan, który usycha. Teren ten Bartosze nabyli dzięki szczęśliwemu zbiegowi okoliczności.

Pewnego dnia, podczas wycieczki, do Josypa podeszła kobieta i zapytała, co by zrobił, gdyby cały teren wokół zamku należał do niego. Gospodarz podzielił się swoją wizją, a turystka, która okazała się prawniczką z Kijowa, pomogła uporządkować dokumenty potrzebne do zakupu ziemi. Specjalnie po to Josyp wziął pożyczkę w banku i pożyczył pieniądze od ludzi. W dniu Świętego MIkołaja podpisano umowę sprzedaży ziemi zajezdni. Artysta do dziś spłaca swoje długi.

Drzewa do nowego parku Bartoszowie wybierają na podstawie opisów historycznych. Rosną tu również gatunki o właściwościach leczniczych, takie jak brzoza, dąb austriacki, lipa. Część parku została otwarta już w 2019 roku. Josyp opowiada jak ważny jest każdy kamyk, ponieważ materiał do wykańczania ścieżek pochodzi z wioski, więc przekazuje wiedzę z geologii:

— Każdy geolog, który się na tym zna, od razu opowiada o wszystkich okresach, które miały tu miejsce miliony lat temu. Ponieważ kamień jest stąd, lokalny, więc faktycznie przekazuje historię naszej ziemi.

Centralną stelę parku zdobią cztery płaskorzeźby z portretami fundatorów i właścicieli zamku, którą otaczają rzeźby antycznych bogów. W planach jest wzbogacenie tego miejsca o postać celtyckiego wojownika Latora, od którego pochodzi nazwa miejscowa rzeka Latorycia. Sam park także jest zaprojektowany w formie krzyża celtyckiego, więc właściciele, szanując tę ​​kulturę, starają się go zachować.

Co roku na początku maja odbywa się tu międzynarodowy Festiwal Kwiaciarzy „Miłość w Szent-Miklós”. Dwadzieścia drużyn z różnych miast Ukrainy i z zagranicy sprowadza tam 30 tysięcy żywych róż do tworzenia kompozycji kwiatowych.

Roślinność parku uzupełni ogród zimowy. Właściciele zamierzają zbudować go w starej kotłowni domu, do którego się przeprowadzili. Jak na razie poszukują pomocników i dobierają sadzonki egzotycznych roślin.

Świątynia Apollina w garażu

Gdy Bartoszowie kupowali teren zajezdni, zobowiązali się do oczyszczenia go z zaniedbanych budynków, ale ostatecznie zostawili jeden garaż:

— Chcieliśmy go rozebrać, ale potem okazało się, że kształtem i proporcjami przypomina bazylikę z IV wieku. I to był absurd! Jak inżynier wojskowy mógł zbudować bazylikę?! Brakowało tylko krzyża i ołtarza.

Tak więc w tym garażu Josyp tworzy świątynię poświęconą nie religii, lecz sztuce i nazwaną na cześć Apollina — starożytnego greckiego boga, który był patronem muzyki i przewodnikiem muz.

Josyp jest zachwycony tym budynkiem i ma wobec niego wielkie plany. Konstrukcja dysponuje nie tylko znakomitą akustyką dla sali koncertowej, lecz także szerokimi ścianami, które Bartosz z udziałem artystów planuje ozdobić ceramicznymi płaskorzeźbami i 24 obrazami bitewnymi powiązanymi z historią regionu o wymiarach około 3 × 6 metrów. I wciąż marzy o sali organowej.

— Gdybyśmy wiedzieli, co nas czeka — pewnie byśmy się nie podjęli tego zadania. Nie możemy się wycofać. Tylko do przodu! Spróbujmy go podnieść i doprowadzić do takiego poziomu, aby mogły odbywać się tam poważne wydarzenia.

Share this...
Facebook
Twitter
Share this...
Facebook
Twitter

Zainteresowanie świątynią Apollina już istnieje. Na przykład, w 2019 roku w Szent-Miklós zorganizowano na zamówienie „Grę o tron” na podstawie książki George’a Martina pod tym samym tytułem. Finałowy bal z udziałem trzymetrowego smoka odbył się w świątyni Apollina. Scenarzyści i wszyscy pracujący w zamku przygotowywali się do tej gry od dwóch miesięcy. Pałac w Mukaczewie był zamkiem Lannisterów, a Szent-Miklós — Starków. Igrzyska wywarły wpływ na lokalną społeczność: fontanna, która pojawi się w parku, będzie nazywać się „Królowa Daenerys”.

Dzięki honorarium uzyskanym z gry udało się wyremontować jedno z pomieszczeń zamku i uporządkować park. Bartoszowie mają nadzieję na zdobycie węgierskiego grantu na dach Świątyni Apollina i Szkoły Sztuk Pięknych.

Wświątyni Apollina znajdzie się również sala do historycznej szermierki, którą w wolnym czasie naprawiają sami rekonstruktorzy.

Zakon Rycerski

Sercem Szent-Miklós, według Josypa, jest sala rycerska z dokładnie odtworzonymi kopiami mebli z tamtych czasów. To właśnie tutaj zbierają się miejscowi rycerze, trenują zaś w świątyni Apollina. Miłośnicy kultury średniowiecznej zebrali się w Szent-Miklós jeszcze w 2008 roku, a następnie stworzyli własny zakon rycerski św. Mikołaja. Nazwę tę wybrano, ponieważ Szent-Miklós w tłumaczeniu z języka węgierskiego oznacza „Święty Mikołaj”.

— Zakon to oczywiście nie tylko festiwale, nie tylko bitwy rycerskie, to przede wszystkim rozwój kultury. Kultury nie tylko średniowiecznej, ale ogólnoludzkiej. Dlatego w tym zakonie są nie tylko rycerze, ale także muzycy, artyści, pisarze, którzy również dokładają wszelkich starań, żeby sprawnie funkcjonował. To wszystko jest osiągnięciem tej społeczności, która ogłosiła, że chcemy zachować część wartości pozostawionych nam przez naszych potomków. To jest główny cel.

Share this...
Facebook
Twitter
Share this...
Facebook
Twitter

Szent-Miklós ma szkołę rycerską i szkołę rekonstruktorów, prowadzi się tu
naukę jazdy konnej. Na zamku jest możliwość zorganizowania ceremonii ślubnej według średniowiecznych zwyczajów. Rycerz Josyp Bartosz błogosławi swym mieczem parę młodą. I ma dokładne kopie miecza Excalibura i сlaymore’a z XIII wieku, którym wymierzano sprawiedliwość. W pobliżu znajduje się kaplica św. Mikołaja z relikwiami.

Wraz z ludźmi o podobnych poglądach z innych miast od 2012 roku na zamku organizowany jest międzynarodowy festiwal kultury średniowiecznej „Srebrny Tatosz”. W jego ramach odbywa się festiwal literacki „LiTatosh” — ośrodek poetów, bardów i miłośników poezji średniowiecznej.

W Szent-Miklós jest również „Syty Tatosz” — jednostka Zakonu Rycerskiego, gdzie przygotowują dania kuchni średniowiecznej podczas festiwali lub na życzenie grup wycieczkowych. Potrawy są przygotowywane zgodnie z ówczesnymi zaleceniami: całe menu jest bez ziemniaków, z przyprawami tego okresu i czarnym winem z miejscowego szczepu.

Wycieczki

Turyści uwielbiają zamki za ich romanse, legendy i historie o duchach. Tej samej koncepcji trzyma się Josyp w roli przewodnika. Potrafi zaciekawić turystów, prowadząc ich przez zawiłe tajne przejścia w grubych murach średniowiecznego budynku, opowiadając jednocześnie różnego rodzaju mistyczne historie.

Wnętrze zamku urządzone jest w ciemnoczerwonym kolorze — farba została wykonana na bazie naturalnych barwników według receptury z XVII wieku. Ponadto, każda sala nawiązuje do innego stulecia i według Josypa nie jest to ich twórczy kaprys.

Artysta wyjaśnia: styl zamku nie nawiązuje do żadnego okresu historycznego, ponieważ każdy właściciel go przebudowywał. Dlatego bardzo trudno było zdecydować, którą epokę odtworzyć, ponieważ przywracając jedną, straciliby drugą. Z tego powodu Bartoszowie tworzą taki zamek, aby ludzie mogli podróżować w czasie:

— Tutaj tworzymy początek XVI wieku, tutaj koniec XVII. Tutaj robimy to w taki sposób, a kiedy ktoś przychodzi, ma okazję zobaczyć: tak było wtedy, a tak w tamtych czasach.

Wszystkie wycieczki organizowane przez gospodarzy są bezpłatne, chętni mogą zostawić datki na cele charytatywne. Pomimo to, Bartosz stale dodaje i ulepsza rozrywki dla turystów.

Share this...
Facebook
Twitter
Share this...
Facebook
Twitter

Josyp mówi w czterech językach: ukraińskim, węgierskim, słowackim i niemieckim, więc spędza dużo czasu z grupami wycieczkowymi. W sezonie turystycznym (od kwietnia do początku października) w zamku pracuje 6-7 przewodników. Też są wolontariuszami. Większość gości pochodzi z Ukrainy, a wśród nielicznych obcokrajowców bywają Węgrzy, Słowacy, Austriacy, Niemcy, Amerykanie, Włosi i Francuzi.

— Możemy nie tylko oprowadzić, ale też zorganizować questy, wycieczki tematyczne. Możemy przeprowadzić dla turystów rekonstrukcje, w których wezmą udział: założą zbroję — miękką lub bojową — i spróbują złapać miecz na piersi. Czyli są różne rzeczy: łucznictwo, średniowieczna kuchnia, można posłuchać prezentacji książek (wszyscy pisarze z Zakarpacia prezentują tutaj swoje książki), wziąć udział w pracy klubu kina autorskiego. Mamy tu mnóstwo rzeczy.

Jak wyjaśnia Josyp, odwiedzającym opowiada tradycyjną historię, ale z lokalnym smaczkiem:

— Było tu wielu właścicieli-władców, była tu księżniczka Helena Zrinska. W Zamku Mukackim opowiadają, jak dzielnie tam walczyła. My opowiadamy, jak bardzo tu kochała.

Pracownia artystyczna Bartoszów

Po przeprowadzce do nowego domu Bartoszowie zrealizowali swoje dawne marzenie — urządzili dużą pracownię artystyczną. Ale cały swój czas poświęcają na renowację zamku i parku, więc możliwość tworzenia sztuki nadarza się bardzo rzadko. Dopiero podczas kwarantanny wiosną 2020 roku, kiedy ruch turystyczny został wstrzymany, po wielu latach przerwy artyści ponownie zaczęli malować obrazy.

Ich sztuka na początku uratowała inicjatywę zachowania Sent-Miklosza i nadal jest stabilnym źródłem dochodu. W 2001 roku ani pomoc rządowa, ani zagraniczne granty nie pokryły kosztów nawet pierwszorzędnych prac przeciwawaryjnych. W tym czasie Bartoszowie malowali też obrazy na zamówienie, prawie bez wychodzenia z pracowni. Josyp i Tetiana malowali kopie dzieł włoskich mistrzów z XVI-XVII wieku dla hotelu przez półtora roku. Za te koszty udało się naprawić tylko dach.

W nie odrestaurowanym pomieszczeniu zamku bez sklepienia wiszą prace różnych artystów. Organizują tu wystawy, przyjeżdżają na plener, darują swoje obrazy. Część otrzymanych z tego pieniędzy idzie na remont:

— Można śmiało powiedzieć, że ten zamek został uratowany przez malarzy. Nie było tu drzwi, tony śmieci leżały w każdym pokoju, na ścianach powiesiliśmy obrazy, i tu odbywały się nasze wernisaże i zamknięcia międzynarodowych plenerów, które organizujemy tu co roku.

Share this...
Facebook
Twitter
Share this...
Facebook
Twitter

Ponadto, na zamku organizowane są wieczory literackie, prezentacje książek, działa tu też klub kina autorskiego. Odbywają się tu kameralne koncerty muzyki klasycznej. Josyp jest muzykiem z wykształcenia, a z doświadczenia — także artystą, konserwatorem, poetą i pisarzem. Napisał książkę „Helena Zrinska: życie i walka” i opublikował zbiór wierszy. Oprócz trzech udanych corocznych festiwali, w planach są wydarzenia poświęcone muzyce baroku i literaturze współczesnej.

Od początku wszyscy śmiali się z planów Josypa. Nigdy nie miał zbyt wielu pieniędzy, a granty były niewielkie. Artysta nie liczy na pomoc państwa, bo kiedyś władze powiedziały mu: „Sorry! Wziąłeś w dzierżawę — twój problem, rób, co chcesz”. Ale to go nie powstrzymało i teraz pracuje nad realizacją swojego głównego marzenia — stworzenia państwowego rezerwatu historyczno-architektonicznego.

Według Tetiany ich cel jest ambitny i ważny, mają holistyczną wizję rozwoju zamku:

— Żeby uratować lub odtworzyć ośrodek znajdujący się w pobliżu zamków. Albo będący wśród ludzi z wyższych warstw społecznych. Żeby ten ośrodek, ten sens harmonijnie wpłynął na środowisko, ludzi, żeby służył jako przykład, żeby widzieli, że żyje, istnieje, że jest wsparcie. Myślę, że to całkiem słuszne.

Bartoszowie powtórzyli historię miłosną Heleny Zrinskiej i Imre Thökölyego. Spotkanie księżniczki z hrabią odbyło się tutaj w XVII wieku, a dwóch miejscowych artystów w XXI wieku. I to miejsce nadal przyciąga nieobojętnych, kreatywnych, odważnych i zakochanych. Spotkania nadal trwają.

wspierany przez

Materiał przetłumaczony przy wsparciu Instytutu Ukraińskiego

Nad materiałem pracowali

Założyciel Ukrainera:

Bohdan Łohwynenko

Autorka:

Orysia Szyjan

Redaktorka:

Ania Jabłuczna

Producentka:

Olha Szor

Asystentka producenta:

Ołeksandra Panczenko

Natalia Wyszynśka

Fotograf:

Ołeh Marczuk

Jurij Stefaniak

Operator:

Maks Zawalla

Ołeh Marczuk

Reżyserka montażu:

Julia Rubłewska

Reżyser:

Mykoła Nosok

Redaktor zdjęć:

Kateryna Akwarelna

Transkryptor:

Witalij Krawczenko

Taras Bereziuk

Tłumaczka:

Solomiia Vonsul

Redaktorka tłumaczenia:

Małanka Junko

Korekta:

Bartosz Wojtkuński

Ukrainer wspierają

Zostań partnerem

Śledź ekspedycję