Nie mogę kupić samochodu, więc zbuduję go sam!

Share this...
Facebook
Twitter

Stolarz i konstruktor samochodów Wolodymyr Wawilow z miasteczka Makarów miał marzenie — posiadać samochód, który robiłby wrażenie na wszystkich wokół. W 2015 roku zaczął go konstruować. Proces ten trwa do tej pory, a wszyscy w Makarowie już wiedzą, na czyim podwórku stoi znany pojazd, obok którego rzadko kiedy przechodzi się bez zrobienia zdjęcia na pamiątkę. 

Ten sześciokołowy samochód przypomina statek kosmiczny, a na jego dachu umieszczona została figura Obcego. Z tyłu wystaje osiem rur wydechowych, felgi są podświetlane od tyłu, a w kabinie znajduje się kilka telewizorów. Organizatorzy wystaw samochodowych tylko czekają, żeby przyciągnąć do siebie dzieło Wolodymyra; w końcu już teraz przyciąga ono do siebie tłumy ludzi.

Będąc młodym, Wolodymyr planował zawodowo zająć się sztuką. Po ukończeniu szkoły muzycznej im. Gliera oraz Narodowego Uniwersytetu Kultury i Sztuki został akordeonistą. Przez pewien czas pracował jako nauczyciel muzyki, od czasu do czasu grając też na weselach. 

Wtedy przyszły lata dziewięćdziesiąte. Wolodymyr nazywa ten czas „muzyczną głodówką”, ponieważ gra na akordeonie praktycznie przestała przynosić mu dochód. Wtedy sprzedał on instrument i zajął się bardziej techniczną pracą – stolarstwem. Pracę w tym zawodzie zaczął w 1992 roku. Podstaw nauczył go ojciec, a reszty nauczył się, pracując.

Share this...
Facebook
Twitter
Share this...
Facebook
Twitter

Wolodymyr wykonywał zamówienia dla klientów ukraińskich oraz zagranicznych. Jego flagowym produktem stały się stoły bilardowe, z czasem i w tej branży zdobył „know-how”:

Zdecydowałem, że zrobię niepowtarzalny stół bilardowy. Żeby go ukończyć, będzie potrzeba jeszcze więcej pieniędzy i czasu, niż na samochód. Tu jest oświetlenie: tak będą świecić lampki. To wszystko będzie pomalowane, będzie przypominać Troję. Zawiśnie na czterech łańcuchach w klubie bilardowym. A taki będzie zamek. Wszystkie nóżki zrobione są z drewna. Zrobienie ich zajęło mi osiem miesięcy. A zwykły stół bilardowy mogę zrobić w jedenaście dni, cały. Rozumiecie? A tutaj miesiąc zajęło mi zrobienie jednej nóżki.

Samochód

W roku 2015 Wolodymyr sprzedał starego Fiata za 4 tysiące hrywien. Tak zaczęła się historia tego cudownego automobilu:

Kupiłem polskiego Fiata 126 z rocznika 1974. Był kompletnie nijaki i taki jakby podgniły. Pomyślałem sobie, że zrobię z niego coś ciekawego. Nie miał nawet silnika, niczego. Na początku pojazd był czterokołowy. Zrobiłem taki malutki samochód z silnikiem 1,6 z Volkswagena Passata, a potem pomyślałem: „Co ja robię? Wydaję pieniądze, a tej konstrukcji  wciąż brakuje polotu. Wyjdzie zwyczajny samochód. Trzeba stworzyć coś, co będzie przyciągać uwagę. I wtedy zdecydowałem, że zbuduję większy pojazd”.

Wolodymyr kupił BMW 730 z 1992 roku i dodał do niego jeszcze jeden silnik, z tyłu. Pojazd ma 8 rur wydechowych, po jednej przy każdym cylindrze silnika. Samochód waży około 3 ton. Ma prawie 2 tysiące lampek różnych rozmiarów, które jaskrawo podświetlają go w nocy. W kabinie znajduje się kilka telewizorów, a na zewnątrz umieszczone są kamery, które przekazują obraz na monitory. Okna są przyciemnione, żeby można było spoglądać na ludzi wokół przez ekran.

Kiedy Wolodymyr zaczął przerabiać samochód, przypominał mu on statek kosmiczny. W jego głowie zrodził się pomysł, by stworzyć figurę Obcego. I przyczepić mu karabin do ręki. Realizacja tego pomysłu kosztowała konstruktora 3 tysiące dolarów.

Zgodnie ze słowami Wolodymyra, do wykonania figury wykorzystano ponad 350 kg metalowego drutu. Na początku konstruktor nie wiedział, jak go połączyć, aby otrzymać pożądany kształt. Z pomocą przyszedł YouTube – tam znalazł on film, gdzie pokazano, jak wykonano oryginalną wersję potwora. Stopniowo, drut po drucie, bez dodatkowej pomocy, stworzył on figurę, która teraz przyozdabia wehikuł.

Share this...
Facebook
Twitter
Share this...
Facebook
Twitter

Idea przyświecająca jego stworzeniu była prosta — odróżniać się od reszty:

No, pomysł był taki: zbudować samochód, który będzie najfajniejszy ze wszystkich. Jeśli będzie przejeżdżać Bentley czy jakikolwiek inny samochód tego pokroju, ludzie mają na niego nawet nie zwrócić uwagi, zapatrzeni w moje dzieło.

Swój projekt wykonał z dostępnego złomu. W jego realizację włożył 12 tysięcy dolarów. Mówi, że potrzebuje jeszcze ponad 5 tysięcy, żeby go ukończyć. 

Pragnieniem Wolodymyra było, aby inni zauważali jego pojazd. Zauważyli go nie tylko mieszkańcy Makarowa — kontaktowali się z nim również filmowcy. Chcieli wypożyczyć samochód na nagrania filmu. Jednak kiedy dowiedzieli się, że jeszcze nie jeździ, wycofali się.

Mimo przeszkód

Z uwagi na obowiązujące na Ukrainie zasady ruchu drogowego, pojazd Wolodymyra nie może być jego pełnoprawnym uczestnikiem. Jest zbyt duży i ciężki. Można go jedynie transportować z miejsca na miejsce w inny sposób. 

Kiedy Wolodymyr włącza silnik, na zewnątrz rozlega się niewyobrażalny hałas. Nie da się zbytnio rozpędzić, ponieważ wszystko zbyt głośno hałasuje. 

Jednakże udało się mu kilkukrotnie przetestować samochód na drodze. Jeśli policja go zatrzymywała, to jedynie po to, żeby zrobić sobie zdjęcie na tle jego nadzwyczajnego dzieła.

Co prawda, nie wszyscy są zachwyceni pojazdem zbudowanym przez Wolodymyra:

Sąsiadom z początku się podobało, ale potem zaczęły zdarzać się wypadki z udziałem kur i kotów. One nie patrzą na drogę. „To niech je stąd zabiorą, bo samochody tutaj wszystko przejeżdżają”.

Rodzina i bliscy konstruktora również nie podzielają jego entuzjazmu:

Przyszło mi zapłacić rodziną za ten samochód. Rodzina nie rozumie, żona nie rozumie. Żyje ze mną, ale ma kompletnie inne zdanie na temat tego, co stworzyłem. Uważa, że to dziwna i straszna konstrukcja, że w ogóle nie powinna nikogo interesować. Kiedy jestem na wystawie samochodów w Kijowie, mówię jej: „Przyjedź i zobacz, ludzie są zachwyceni!”. Nie zgadza się. Moi bliscy nie są zadowoleni z mojego dzieła, chociaż na wszystkich innych robi wrażenie.

Ale Wolodymyra to nie zniechęca. Na wystawach samochodów wszyscy chcą zrobić sobie zdjęcie z jego kosmicznym samochodem. Jednego razu organizatorzy zezwolili mu nawet na pobieranie opłat za zdjęcia. Mógł zachować całą kwotę dla siebie. W ciągu czterech dni zarobił ponad 7 tysięcy hrywien.

Nie trzeba nikogo słuchać. Podjąłeś decyzję? To działaj! Trzeba żyć w zgodzie z tą zasadą, dlatego, że „ile ludzi, tyle opinii”. Rozumiecie?

Share this...
Facebook
Twitter
Share this...
Facebook
Twitter

Wolodymyr pokazywał swój samochód na Chreszczatyku i Placu Sofijskim. Za każdym razem zbierał się tłum ludzi chcących zrobić sobie zdjęcie. Zapytany, czy na ten moment sprzedałby swoje dzieło, zastanowił się. Mówi, że nie. Ale podaje cenę — 500 tysięcy dolarów. Ale to, czy ilość pracy i pomysłów włożonych w swój „kosmiczny pojazd” odzwierciedla jakaś jakakolwiek kwota, jest wątpliwe.

Kiedy mówią ci: „Zostaw to, to głupota, nikomu to nie potrzebne”, to znaczy, że trzeba działać. Samochód wszystkich zachwyca.

Nad materiałem pracowali

Założyciel Ukrainera:

Bohdan Łohwynenko

Autor:

Ołeksij Dziuba

Redaktorka:

Jewhenia Sapożnykowa

Korekta:

Olha Szczerbak

Producentka:

Olha Szor

Fotografka:

Kateryna Akwarelna

Operator:

Pawło Paszko

Ołeh Sołohub

Reżyserka montażu:

Julia Rubłewska

Reżyser:

Mykoła Nosok

Redaktor zdjęć:

Ołeksandr Chomenko

Transkryptorka:

Alona Kabaliuk

Tłumacz:

Bartosz Wojtkuński

Redaktorka tłumaczenia:

Natalia Melnychenko

Śledź ekspedycję