Share this...
Facebook
Twitter

Z karpackiej wsi Wygoda, która liczy 3,5 tysiąca mieszkańców, już od ponad stulecia startuje jedna z unikalnych, zachowanych do tej pory kolei wąskotorowych. Wąskotorówka została stworzona do przewozu drewna i przetrwała dwie wojny światowe oraz liczne zmiany gospodarzy. Przez ten czas stała się ona nie tylko obiektem przemysłowym, ale i turystycznym, wokół którego rozwinęła się cała infrastruktura.

Dzień dobry, witam wszystkich pasażerów „Karpackiego Tramwaju”. Mam na imię Dzwinka i będę państwu towarzyszyć przez cały czas podróży. Zapoznam państwa teraz z króciutkimi zasadami, do których trzeba się stosować podczas naszej wycieczki. Wchodzimy i wychodzimy z naszego tramwaju po pełnym jego zatrzymaniu. I najważniejsza zasada — wszystkie nasze negatywne myśli i emocje zostawiamy, o tu, na peronie, aby je rozwiał wiatr, a ze sobą w podróż zabieramy tylko dobry nastrój i pozytywne nastawienie.

Tak rozpoczyna się wycieczka wygodnicką wąskotorówką, zwaną też „Karpackim Tramwajem”. Trasa pociągu zaczyna się w Wygodzie i przebiega przez góry, wzdłuż malowniczej rzeki Mizuńki.

Od austriackich baronów do ukraińskich turystów

Druga połowa XIX w. to okres aktywnego rozwoju przemysłu w imperium austro-węgierskim. Galicja wchodziła wtedy w skład tego państwa, a więc i jej nie ominął ten proces. Ukraińskie Karpaty są gęsto porośnięte drzewami. W tym czasie wzrasta popyt na drewno, zwiększa się też zakres karczowania lasu oraz ilość dostarczanego drewna. I dlatego właśnie zjawia się potrzeba transportu tego materiału.

W 1837 roku austriacki baron Leopold Popper von Podhragy przyjechał do wsi Wygoda i przywiózł ze sobą technologię obróbki drewna. I tak we wsi pojawił się tartak parowy (obróbka drewna), a w Mizunie Staremu — zakład drzewny. Budowę pierwszej trasy wąskotorówki Popper zaczął już w 1890 roku. Pierwszy odcinek, długości 3 km, biegł od wsi Wygoda do zakładu w Starym Mizuniu.

Potem wybuchła I wojna światowa i baron Popper był zmuszony zamknąć swój biznes w Karpatach. Wąskotorówkę sprzedał Brytyjczykom, a już od 1918 do 1920 roku przedłużeniem trasy z Starego Mizunia, doliną rzeki Mizuńki, zajmowała się polska firma. I od tego czasu główna linia kończyła się na uroczysku Sobol.

Share this...
Facebook
Twitter
Share this...
Facebook
Twitter
Share this...
Facebook
Twitter
Share this...
Facebook
Twitter

Oprócz głównej linii w tym czasie zaczęto już budować drugą linię wąskotorówki: w 1913 roku Niemcy budują linię długości 21 km w dolinie rzeki Świca. Zaczynała się ona w Wygodzie, a kończyła się w Ludwikówce. Po roku wstrzymano prace. Budowę wznowiono po 23 latach. Końcowe stacje linii, liczącej 65 km, to “Beskid” i “Świcza.”

Po II wojnie światowej dwie linie wąskotorówki połączyły się w jedną i rozpoczęła się aktywna rozbudowa odgałęzień. W tym czasie długość wygodnickiej wąskotorówki wynosiła 180 km. Później zmniejsza się wycinka drzew i kolej zaczyna poupadać. Już w latach 90. długość kolei spadła do 135 km, a silne powodzie w roku 1998 całkowicie zniszczyły połowę szlaków.

Od 2000 roku w Wygodzie zaczyna działać stowarzyszenie “Uniplyt”. Celem jego założycieli było przywrócenie znaczenia wsi jako miejsca, gdzie obrabia się drewno, oraz stworzenie zakładu produkującego płyty pilśniowe. A żeby produkować takie płyty, potrzeba drewna. Aby przygotować i transportować drewno, trzeba było odnowić linie wąskotorówki. Wówczas do użytku nadawało się tylko 7 km. Stowarzyszenie odnowiło jeszcze 75 km. I od tego czasu z połączenia korzystają 2 pociągi: towarowy oraz ten, który przewozi drwali. W 2003 roku pociąg otrzymuje nową nazwę, “Karpacki Tramwaj”, i zaczyna coraz częściej wozić turystów.

Park “Karpackiego Tramwaju” jest wyposażony w wagony systemu Wittfelda, dwa wagony pasażerskie i otwartą platformę. Pociąg składa się z lokomotywy, posiadającej 12 miejsc dla turystów, gdzie można obserwować pracę maszynisty, dwóch wagonów: jednego zamkniętego z komfortowymi miejscami i jednego kabinowego, oraz z otwartej platformy.

Pierwsza podróż. Lubomyr

Lubomyr Jackiw jako jeden z pierwszych zaczął pracować nad odbudową kolei wąskotorowej oraz nad tym, jak przyciągnąć turystów do wsi.

W 2003 roku odbył się V Festiwal Bojkowski, na który zjeżdżają się Bojkowie z całego kraju, żeby pokazać swoje tradycje i zwyczaje, popularyzować folklor bojkowski i odnawiać tradycyjne rzemiosło. I wtedy Lubomyrowi — który wówczas jeszcze był urzędnikiem państwowym, odpowiedzialnym za sferę turystyki — przyszedł do głowy pomysł, aby zorganizować pierwszą wycieczkę:

— Zjechali się Bojkowie z całej Ukrainy i stwierdzili, że to jest piękne, i że jeszcze nie widzieli czegoś podobnego. I zaczęliśmy się rozwijać: jeden wagon, drugi wagon kabinowy. Najbardziej nam pomogło to, że wstąpiliśmy do stowarzyszenia, podpisaliśmy umowy z innymi kolejami wąskotorowymi: rumuńską, polską, austriacką.

Lubomyr opowiada, że te pierwsze wycieczki “Uniplytu” były niezorganizowanymi, pojedynczymi turystycznymi wypadami, ale bardzo wtedy chciał, żeby zostały wprowadzone na stałe.

— Osiągnęliśmy to razem z nimi, razem ze stowarzyszeniem “Uniplyt”, więc teraz mamy tylko dwa dni wolne: poniedziałek i wtorek, a tak to pracujemy z pełnym programem przez cały tydzień, cały rok. Wyobraźcie sobie: jedziecie zimą, a naokoło są zaspy po 2-3 metry. Najlepiej jeździć do lasu zimą. Oczyszczając wąskotorówkę, uzgadniamy grafik ze stowarzyszeniem “Uniplyt”. Projekt jest częścią programu o współpracy transgranicznej “Węgry – Słowacja – Rumunia – Ukraina”. Został on stworzony z myślą o zachowaniu historycznego oraz naturalnego dziedzictwa wokół linii kolei wąskotorowej. Zrobiliśmy szlak zarówno turystyczny, jak i przemysłowy. Chcemy pokazać ludziom, jak wycina się las i jak składuje się drewno.

Wycieczki turystyczne odbywają się w każdy weekend. Są dwie możliwe trasy. Klasyczna trasa, czterogodzinna, od Wygody do stacji Dębowy Kąt i mizuńskich wodospadów oraz trasa górska, której pokonanie, razem z przystankami, zajmuje 8 godzin: z Wygody przez Szyrkoweć, Mizuń Stary i Nowy, Dębowy Kąt, leśnictwo Sołotwyńskie, Myndunok.

Na początku w zespole “Karpackiego Tramwaju” były tylko dwie osoby, a teraz jest ich, jak na razie, siedmioro. Mimo to Lubomyr mówi o dużym niedoborze personelu:

— O, na przykład, teraz sześć osób z naszego “Karpackiego Tramwaju” obroniło swoje dyplomy. Wśród nich była nasza przewodniczka Dzwinka. A my dzisiaj robimy to, o czym ona pisała w swojej pracy dyplomowej. I to jest bardzo miłe, że młodzi ludzie starają się, by ich pomysły wcielać w życie. Teraz specjalistów szkolą tylko we Lwowie. Mam na myśli dzięciołów. Problem polega na tym, że ta kadra, która ma doświadczenie, odchodzi na emeryturę. Ale jakoś można to rozwiązać. W poprzednim roku wysłaliśmy na szkolenie jedną osobę, “Uniplyt” – kolejne dwie. W tym roku też kogoś wyślemy. Obecnie to nie jest popularny zawód, ale mam nadzieję, że z czasem takim się stanie.

Dzięcioł
Rewident taboru, który odpowiada za bezpieczeństwo w pociągu oraz maszynistów.
Share this...
Facebook
Twitter
Share this...
Facebook
Twitter
Share this...
Facebook
Twitter
Share this...
Facebook
Twitter

Tygodniowy ruch pasażerski wygodzkiej wąskotorówki wynosi 500-700 osób. Tuż po otwarciu trasy średnio kolejką jeździło 300-500 osób miesięcznie, teraz – do 20 000 ludzi. Lubomyr żartuje, że już niedługo liczba przewożonych pasażerów przewyższy liczbę mieszkańców wsi.

— To unikalna trasa. W tej chwili “Karpacki Tramwaj” jest głównym źródłem turystyki. Z nim jest powiązany i handel, i pobyt, i nawet muzeum. Ludzie mają dokąd pójść i gdzie odpocząć.

Centrum dziedzictwa kolei wąskotorowej

W kwietniu 2016 roku w Wygodzie pojawiło się muzeum, które swojego odpowiednika nie ma nigdzie w Ukrainie. To przepiękny i jaskrawy dwukondygnacyjny budynek, była rezydencja Poppera i jeden z najstarszych budynków we wsi, a obecnie — interaktywne muzeum wygodzkiej wąskotorówki.

Tutaj nie tylko można dotykać eksponatów, a wręcz należy to robić: każda ekspozycja wymaga aktywnego współdziałania. Można wejść do lisiej nory albo do ptasiej dziupli, można też posterować pociągiem.

Odwiedzający mogą się dowiedzieć o historii i naturze tego miejsca, a zwłaszcza o obróbce drewna w tartaku, opowieściach o Bojkach, ich kulturze i tradycji.

Muzeum powstało dzięki zaangażowaniu przedstawicielki stowarzyszenia turystycznego obwodu iwano-frankowskiego Oksanie Fedorowycz, która napisała projekt i wygrała grant dla wsi. Jest to wspólne przedsięwzięcie stowarzyszenia i sołectwa.

Dzięki Oksanie Fedorowycz udało się połączyć ze sobą trzy projekty: odnowić majątek barona, stworzyć muzeum flory i fauny Karpat oraz połączyć je z muzeum wąskotorówki. Prace nad stworzeniem centrum trwały 3,5 roku:

— Tutaj było wszystko rozwalone. Ona (Oksana Fedorowycz – przyp. autora) po kawałku zbierała tutaj wszystko do kupy, zrobiła to wszystko. To było trudne zadanie.

Odwiedzający muzeum mają też możliwość obejrzenia unikalnego filmu o historii wygrodzkiej wąskotorówki.

Serhij Andrusiak, zanim zaczął pracować w muzeum, był adwokatem w sołectwie, czuwał nad prawną stroną projektu muzeum, a potem był jego konsultantem:

— Wtedy spodobał mi się ten wydział turystyczny. Tutaj każdego dnia dziękują. O tak, ludzie po prostu dziękują za tę pracę. Nie wszędzie tak jest. Ludzie są entuzjastycznie nastawieni, a dzieci mówią, że to najlepsze muzeum na świecie. Mamy księgę skarg i wniosków, tablicę życzeń, do której wszyscy się wpisują.

Nad ekspozycją w muzeum pracowała Oksana Fedorowycz. Lyubomyr i Serhij są zachwyceni jej pracą:

— Chcieliśmy zrobić projekt odnowy wąskotorowej kolei oraz muzeum kolejnictwa. Takich pieniędzy nie można było dostać. Prywatnym firmom, takim jak “Uniplyt”, nie dawano pieniędzy. I wtedy zjawiła się ona. Ona może wszystko, ta Oksana. Ona wzięła ten projekt, skróciła budżet do pół miliona euro, przy czym za te pieniądze zarówno odnowiono wąskotorówkę, jak i zrobiono interaktywne muzeum.

Share this...
Facebook
Twitter
Share this...
Facebook
Twitter
Share this...
Facebook
Twitter
Share this...
Facebook
Twitter

Najczęściej odwiedzają nas dzieci, i nie tylko dlatego, że wszystkich eksponatów można dotknąć, ale również dlatego, że dla nich są przygotowane różne projekty. Na bazie centrum w ramach fińskiego projektu stworzono ekoklasę. Kupiono specjalne książki dla dzieci, przygotowane zeszyty ćwiczeń, są mikroskopy, lornetki. Dzieci uczymy również segregacji śmieci. Serhij Andrusiak razem z zespołem centrum bardzo by chcieli, aby lekcje biologii odbywały się właśnie u nich.

— Większą część czasu z dziećmi spędza się na dworze, w parku. Mamy takie przenośne krzesełka, z którymi wychodzimy, by usiąść na świeżym powietrzu. Tak samo, kiedy jest ładna pogoda, możemy zabrać je na wycieczkę. Kupiliśmy wielkie i bardzo wytrzymałe lornetki, dzięki którym można obserwować ptaki; mikroskopy, dzięki którym można zobaczyć, z czego składa się roślinka.

Co oprócz wąskotorówki?

O ile wcześniej turyści, którzy przyjeżdżali tylko pojeździć “Karpackim Tramwajem”, nie zatrzymywali się we wsi, to dzięki temu, że pojawiło się muzeum, sytuacja się zmieniła. Ono pozwala na to, by turyści zostali na dłużej.

W centrum wsi, znajduje się sklepik z pamiątkami, gdzie sprzedaje się wyroby miejscowych rzemieślników. Tutaj też znajduje się warsztat, gdzie wyrabia się pamiątki:

— Naszym głównym zadaniem jest przyciągnięcie jak największej liczby turystów do naszej wsi. Jest to nasz swego rodzaju zarobek. Tak samo my wpłacamy część naszych dochodów do wspólnego budżetu. Bo wieś będzie nie tylko bogatsza, ale i znana. Chcemy brać udział w innych projektach, chcemy się rozwijać.

Lubomyr Jackiw marzy o odnowieniu starego sanatorium i przekształceniu go w hotel.

— Proponowałem zrobić nie sanatorium, a hotel, jak to się robi za granicą. A już w hotelu będą odpowiedni specjaliści, masażyści, którzy mają swoje uprawnienia. Teraz wyrobienie licencji dla sanatorium , jest bardzo trudne, a utrzymywanie – niemodne. A tak przyjechałeś do hotelu, zameldowałeś się, i jak chcesz, to albo idziesz na grzyby, albo przez 5 dni siedzisz ze swoją przyjaciółką w pokoju, albo idziesz na masaż, albo pijesz naszą wodę.

Share this...
Facebook
Twitter
Share this...
Facebook
Twitter

Jednakże główną atrakcją Wygody pozostaje właśnie “Karpacki Tramwaj”. Oprócz przepięknych widoków zza okna, w zachwyt wprawia teatralizowany program wycieczki, który zawiera wiele anegdot, piosenek i żartów.

Pracownicy tramwaju są ze sobą bardzo zgrani i pracują jak jeden mechanizm. Średnio na jedną wycieczkę przypadają cztery osoby: kierownik pociągu, przewodnik, inspektor bezpieczeństwa oraz maszynista.

Share this...
Facebook
Twitter
Share this...
Facebook
Twitter
Share this...
Facebook
Twitter
Share this...
Facebook
Twitter

Ołeh niemal od samego początku pracuje jako kierownik pociągu i starszy przewodnik. Do zespołu wziął go Lubomyr w momencie, kiedy były opracowywane trasy wycieczek:

— Już wtedy zacząłem szukać ludzi, z którymi można pracować nad rozwojem kolejki. Bo najpierw trzeba było naprawić maszynę, a potem znaleźć szofera. Bardzo się cieszę, że udało mi się go spotkać.

W “Karpackim Tramwaju” można usłyszeć różne rodzaje muzyki:

— Chcemy przybliżyć ludziom naszą bojkowską, ukraińską muzykę, tak, żeby ona była naturalna. Są tacy, którzy przyjeżdżają z Doniecka, z Dniepru, a nawet z tych Czerniowców. I oni nas proszą: “ Zaśpiewajcie nam jakieś ukraińskie piosenki”.

Z “Karpackim Tramwajem” jest związana jeszcze jedna niespotykana rzecz — mianowicie piosenka zespołu Tercja Pikardyjska “Stareńki tramwaj”, która została specjalnie napisana dla tej wycieczki. Członkowie zespołu stworzyli ją po odbyciu przejażdżki wąskotorówką.

“Karpacki Tramwaj” pracuje przez cały rok, a potok turystów jest zawsze bardzo duży:

— Podpisaliśmy umowy z biurami turystycznymi z Truskawca, Morszyna, Lwowa i Winnicy. Obecnie przyjeżdża bardzo dużo Białorusinów, ale bywają i Austriacy, Polacy, Niemcy. W ten sposób opowiadamy o naszym bojkowskim kraju całej Europie.

Jak kręciliśmy film

Zobaczcie, jak jechaliśmy do karpackiej wąskotorówki w Wygodzie, a po podróży pojechaliśmy zwiedzić Park Narodowy “Beskidy Skolskie”, gdzie sadzi się nowe drzewa.

Nad materiałem pracowali

Autorka:

Maryna Odnoroh

Założyciel Ukrainera:

Bohdan Łohwynenko

Redaktorka:

Jewhenia Sapożnykowa

Producentka:

Olha Szor

Fotograf:

Dmytro Bartosz

Operator:

Ołeksandr Portian

Operator,

Reżyser montażu,

Reżyser dźwięku:

Pawło Paszko

Reżyserka montażu:

Maria Terebus

Reżyser:

Mykoła Nosok

Redaktor zdjęć:

Ołeksandr Chomenko

Transkryptorka:

Maria Hłuch

Transkryptor:

Ołeksandr Biełow

Tłumaczka:

Justyna Błaszczak

Redaktorka tłumaczenia:

Natalia Steć

Śledź ekspedycję