Bez miłości, bez tęsknoty czy litości. Jak Rosja niszczy swój naród

Share this...
Facebook
Twitter

Od 24 lutego 2022 r. przed „wielkim człowiekiem rosyjskim” postała nowa możliwość „wielkiej przyszłości” – umrzeć na terytorium Ukrainy. Państwo-agresor, dysponując znacznymi zasobami ludzkimi, rzuca je na wojnę rosyjsko-ukraińską. Statystyki pokazują, że po stronie Rosji walczą przede wszystkim mniejszości narodowe mieszkające na jej terytorium. W międzyczasie rdzenni Rosjanie nieustannie narzekają na rusofobię, jednocześnie gnębiąc żyjących obok nich przedstawicieli mniejszości narodowych.

!
Materiał zawiera linki do rosyjskich stron, które można przeglądać za pośrednictwem VPN.

Rosja nie dba o zachowanie tożsamości prawie dwustu społeczności etnicznych mieszkających na jej terytorium. W kraju kwitnie ksenofobia, rasizm i wywyższanie „wielkiego rosyjskiego człowieka” nad wszystkich innych. Grupy etniczne i ludy tubylcze nie otrzymują odpowiednich funduszy na rozwój swoich republik, nie mają prawa do zachowania swojej kultury i języka (prawie 136 języków jest na granicy wymarcia), są prześladowani i uciskani z powodu ich pochodzenia.

Ksenofobia
Odrzucenie przez daną osobę lub społeczność innej kultury, języka, zachowania itp.; na poziomie państwowym — dyskryminacja ze względów etnicznych i kulturowych.

Ponadto Rosja prowadzi politykę imperialną odziedziczoną po ZSRR i carskich poprzednikach. Państwo to stopniowo i systematycznie asymilowało różne narody, aby wykorzystać je do własnych celów. Jest to szczególnie widoczne podczas inwazji na pełną skalę, kiedy to straty wśród mniejszości narodowych są znacznie wyższe, niż wśród etnicznych Rosjan.

Pogardliwy i interesowny stosunek do „populacji bez tytułu” panuje w Rosji już od czasów cara Piotra I. Radziecki historyk W. Łapin pisał, że jej armia od dawna była narzędziem imperialnego mechanizmu integracyjnego. I tak w XIX wieku rosyjski zarządca i pułkownik A. Rittich podkreślił, że głównym zadaniem armii rosyjskiej wobec ludności żydowskiej jest jej rusyfikacja poprzez szkolenie wojskowe, bo tylko Rosjanie są „wyższym narodem” zdolnym do spraw wojskowych. Z Żydów chciano wychować wzorowych Rosjan. Dzięki temu, jego zdaniem, następne pokolenie Żydów miało być dobrym kontyngentem do uzupełnienia szeregów armii rosyjskiej.

Inny rosyjski gubernator generalny A. Seliwanow twierdził, że wszystkich „obcych” należy rusyfikować. Niekiedy tej rusyfikacji towarzyszyły próby nawracania ich społeczności narodowych na wiarę prawosławną, gdyż w imperium panowała nieufność wobec muzułmanów.

Tworzenie jednostek wojskowych z tubylców Północnego Kaukazu również uważano za demonstrację własnej wyższości i podporządkowanie sobie innych ludów.

Podobną politykę prowadzono też w czasach ZSRR. W 2010 roku Putin powiedział, że zwycięstwo w II wojnie światowej zostało osiągnięte kosztem zasobów ludzkich i przemysłowych Rosji. Nie precyzował jednak, że z 27 mln strat, łączne straty Rosjan wyniosły ok. 5,7 mln. Wszyscy pozostali to ofiary wśród innych narodów Związku Radzieckiego. Pokazuje to również, że Federacja Rosyjska przyjęła politykę swojego poprzednika – Związku Radzieckiego, który nie przejmował się zbytnio o los mniejszości etnicznych i traktował je jako zasób do osiągania swoich celów.

Z „dziury” – na wielką wojnę

Przez ponad dziesięć miesięcy wojny na pełną skalę Rosja straciła w Ukrainie ponad 100 tysięcy swoich żołnierzy (stan na 22.12.22 r.). Kolejne 90 tys. (stan na 1.07.2022 r.) zostało rannych, a nie sposób policzyć, ilu zaginęło.

Przez cały miesiąc po rozpoczęciu inwazji na pełną skalę Federacja Rosyjska nie wydała żadnych oficjalnych oświadczeń o swoich poległych żołnierzach. Ich statystyki zatrzymały się w marcu, na liczbie 1351 osób. Następnie, już 1 czerwca 2022 r. przewodniczący Komitetu Obrony Dumy Państwowej Rosji, Andriej Kartapołow, ogłosił, że w związku ze zmianą podejścia do prowadzenia działań wojennych, armia rosyjska praktycznie przestała tracić ludzi. Podobno z tego powodu ostatni raz informacja o stratach pojawiła się jeszcze w marcu.

Władze Federacji Rosyjskiej wraz z propagandystami przekonywały, że „wszystko przebiega zgodnie z planem” i „nie ma strat”. Jednakże straty były i to dość znaczne jak na „drugią armięświata”. Na początku szóstego miesiąca wojny, rząd kraju agresora nie złożył oficjalnych oświadczeń o swoich stratach. Jednak analiza informacji z otwartych źródeł, takich jak portale społecznościowe krewnych zmarłych, wzmianki w mediach regionalnych i lokalnych pokazuje, że sytuacja nie jest tak optymistyczna, jak ją przedstawiają władze rosyjskie. I mimo, że są to dość fragmentaryczne dane, śmierć przedstawicieli mniejszości etnicznych jest zgłaszana częściej niż etnicznych Rosjan.

Podczas gdy kierownictwo Federacji Rosyjskiej milczy, ukraińscy dziennikarze śledczy „Informacyjnego oporu” badając otwarte rosyjskie źródła odkryli, że ​​5001 rosyjskich okupantów zostało oficjalnie pochowanych lub uznanych za zabitych (stan na 26 lipca 2022 r.). Jak zauważa zespół projektu, wielu zlikwidowanych rosyjskich żołnierzy pochowano w tajemnicy. Istnieje również praktyka usuwania oficjalnych doniesień o zmarłych, daty i godziny ich pogrzebu. Znaczny odsetek rosyjskich żołnierzy pozostaje zawarty w kategorii „zaginionych”.

Do piątki regionów o największej liczbie ofiar należąrepubliki Dagestanu i Buriacji, Kraj Krasnodarski, Baszkiria i Wołgograd. Liczby pokazują również nieproporcjonalność: liczba zabitych żołnierzy z biednych regionów (które są zamieszkiwane przez mniejszości etniczne) jest znacznie wyższa niż w regionach rozwiniętych.

Na przykład do końca kwietnia nie zarejestrowano oficjalnie żadnej śmierci wojskowego z Moskwy, miasta liczącego co najmniej 13 mln osób (według statystyk z 2022 r.). Podczas gdy w samym Dagestanie, gdzie mieszka około 3 mln ludzi, odnotowano 93 zgony w tym samym okresie, a w Buriacji na prawie 1 mln mieszkańców –52. Ochotników nie rekrutuje się w Moskwie, ale dla Dalekowschodniego oraz Syberyjskiego Okręgu Federalnego, rząd ustalił normę 200 „ochotników” tygodniowo.

Wśród zgonów żołnierzy pochodzących z obwodu orenburskiego, które zostały potwierdzone w mediach, nieco mniej niż 40% zabitych stanowili przedstawiciele niesłowiańskich grup etnicznych. Ciekawym faktem jest to, że w momencie publikacji tego materiału z serwisu usunięto listy poległych żołnierzy w Ukrainie.

W obwodzie astrachańskim potwierdzone straty wyniosły 80%, choć nie etniczni Rosjanie stanowią tu tylko 32% ludności.

Jeżeli spojrzeć na jedną z list rannych rosyjskich żołnierzy, którzy byli w szpitalu w obwodzie rostowskim, zobaczymy, że połowa z nich to nazwiska etnicznych mieszkańców republik Kaukazu Północnego.

Przed inwazją na pełną skalę przedstawiciele rosyjskich wspólnot narodowych częściej podpisywali kontrakty z wojskiem niż etniczni Rosjanie, ponieważ mieszkali w zacofanych regionach i była to dla nich właściwie jedyna opcją na godną pensję. O takiej specyfice tychże regionów świadczą różne wskaźniki. Na przykład w latach 2012–2014 Republika Czeczeńska i Inguszetia miały najwyższą stopę bezrobocia. Niewiele lepiej sytuacja wyglądała w Tuwińskiej Republice Ludowej, Ałtaju i Amurze. W 2021 r. „liderami” były republiki Inguszetii (30,9% bezrobotnych), Dagestanu (15,1%), Tuwy (15%), Czeczenii (14,5%), Osetii Północnej – Alanii (13,4%) , Karaczajo-Czerkiesji (12,3%), Ałtaju (12%).

Sporo badań wskazuje na to, że ​​gospodarka podmiotów Federacji Rosyjskiej rozwija się niezwykle nierównomiernie: jedni są bardzo bogaci, inni bardzo biedni. Według danych z 2016 roku, 70% Rosjan mieszka w trzech najbiedniejszych grupach regionalnych Rosji, a 30% w trzech najbogatszych. PKB dla większości Rosjan jest taki sam jak w krajach rozwijających się, inaczej – w krajach „trzeciego świata”. Okazuje się, że Federacja Rosyjska jest „potężna i bogata” tylko w propagandowych programach telewizyjnych.

Kraje rozwijające się
Kraje o niskim dochodzie na mieszkańca w porównaniu z krajami rozwiniętymi, takimi jak Stany Zjednoczone, Japonia, Niemcy itp.

To, że społeczności narodowe i etniczne kraju żyją w gorszych warunkach, świadczy o ogólnej polityce państwa, która nie przeznacza dość środków na ich rozwój. Mimo, że Rosja jest liderem eksportu gazu na świecie, poziom gazyfikacji wśród mieszkańców pozostaje niski. Średni wskaźnik w kraju wynosi 71%, ale niektóre regiony nie osiągają nawet 20%. W tym terytorium Ałtaju na początku 2021 r. Zgazyfikowane zostało tylko o 13,1%.

Po kilku miesiącach wojny w Ukrainie, mniejszości narodowe Federacji Rosyjskiej zaczęły zdawać sobie sprawę ze skali problemu. Zaczęto protestować i odmawiać odbycia służby. Na przykład, w połowie lipca ponad 500 żołnierzy kontraktowych z Buriacji złożyło wnioski o zwolnienie z wojska. Ze względu na dużą liczbę zabitych w republice, praktycznie nie ma rodziny, która nie została dotknięta wojną: niektórzy stracili rodziców, niektórzy stracili kolegów ze szkoły, przyjaciół lub znajomych. Tylko potwierdzone dane o buriackich mężczyznach poniżej 30 roku życia, którzy zginęli w Ukrainie, podniosły wskaźnik śmiertelności o 270%.

Share this...
Facebook
Twitter
Share this...
Facebook
Twitter

Jednak wezwanym do wojska Buriatom nie udaje się tak łatwo wydostać z Ukrainy: obrończyni praw człowieka z Buriacji, Wiktoria Maładajewa, powiedziała, że ​​zwracali się do niej wojskowi, którym po napisaniu wniosków o zwolnienie zabrano telefony i siłą odesłało ich do strefy działań wojennych. Doktorantka historii Radzana Dugar-De Ponte zauważyła, że armia rosyjska chciała zrzucić winę za okrucieństwa w Buczy na Buriatów szerząc fejkowe zdjęcia (nie z Buriatami, ale z żołnierzami jakuckimi, zrobionymi w 2018 roku).

Buriacja nie popiera też narracji o denazyfikacji Ukrainy. W końcu sami mieszkańcy republiki są nieustannie dyskryminowani przez etnicznych Rosjan, którym pomysł denazyfikacji Ukrainyodpowiada.

Rosja, jak typowe imperium, rozpętuje długie wojny i jest gotowa walczyć kosztem życia swoich wojsk kolonialnych. Celowo rekrutuje i wysyła na wojnę tak zwaną ludność „nieuprzywilejowaną”, która staje się „mięsem armatnim”. O pionowej hierarchii armii rosyjskiej i odpowiednio odmiennym traktowaniu żołnierzy świadczy także specyficzny podział na kasty.

Najwyższą kastą są wybrani – przedstawiciele służb specjalnych, którzy czasem nie mają nawet doświadczenia wojskowego, np. pracownicy Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB). Kolejną kastą pod względem liczby przywilejów są „kadyrowcy”, czyli czeczeńscy wojskowi podlegli przywódcy Czeczeńskiej Republiki Ramzanowi Kadyrowowi, który z kolei wykonuje rozkazy Kremla. Żołnierze ci nazywani są również „wojskiem TikTokowym” z uwagi na ich aktywność w sieciach społecznościowych. Obecnie Federacja Rosyjska próbuje wykorzystać utrwalony wizerunek „kadyrowców” jako okrutnych i bezlitosnych wojowników do zastraszania ludności cywilnej w Ukrainie. Jednak tutaj Rosja chce wybielić swoją historię. Faktem jest, że nawet podczas pierwszej wojny czeczeńskiej (1994–1996), w odpowiedzi na brutalne zbrodnie rosyjskiego wojska, Czeczeni mścili się, dokonując egzekucji rosyjskich jeńców wojennych, filmując to na wideo. Od tego czasu utrwalił się obraz Czeczenów jako „bandyckich bojowników”. Jednak duża część Czeczenów wciąż walczy o swoją niepodległość, zarazem nie popierając rządów Putina. Przykładem jest, że nawet w Ukrainie trzy czeczeńskie bataliony ochotnicze toczą wojnę na pełną skalę z Federacją Rosyjską. Część z nich działa od 2014 roku, np. Batalion Czeczeński im. Szejka Mansura.

Dalej w hierarchii wojskowej są żołnierze kontraktowi. Najniższa kasta natomiast pozbawiona jest praw wyboru. Wśród nich są poborowi, którzy ledwo osiągnęli pełnoletność oraz zwykli robotnicy zakładów, fabryk, przedsiębiorstw, którzy trafiają do wojska prosto z ulicy. Często rząd w ogóle nie dba o poziom wyszkolenia wojskowego takich żołnierzy, ponieważ ich głównym celem jest zapewnienie ciągłej rotacji ludzi na froncie.

Do tej kasty należą również osoby z okupowanych terytoriów. W szczególności dotyczy to terytoriów Ukrainy okupowanych od 2014 roku. Rosja aktywnie wykorzystuje wojskowych z samozwańczych „DRL” i „ŁRL” w wojnie z Ukrainą. Zmobilizowani mężczyźni są wysyłani na front bez niezbędnej broni, żywności czy sprzętu. Czasem zdarza się, że żołnierze nawet nie zdążą skończyć szkolenia, a już zostają ranni albo giną. Znamienne jest to, że mobilizację w tych samozwańczych quasi-państwach ogłoszono 19 lutego 2022 r., czyli na 3 dni przed uznaniem przez Moskwę ich niepodległości i rozpoczęciem wojny na pełną skalę.

Share this...
Facebook
Twitter
Share this...
Facebook
Twitter

Ta sama historia rozgrywa się na nowo na okupowanych terytoriach Ukrainy podczas pełnowymiarowej inwazji Rosji. Ukraiński wywiad informuje, że rosyjscy okupanci rozpoczęli przymusową mobilizację, w szczególności lekarzy, w miejscowościach Słobożańszczyny, Tawrii, Zaporoża i Naddnieprza. Najeźdźcy starają się przeprowadzić spis ludności, wymagają od spółdzielni mieszkaniowych podania list mieszkańców w wieku poborowym, a także wywożą do wojska ludzi z punktów kontrolnych lub po prostu z ulicy. Jeśli ludzie się nie zgodzą, grozi im rozstrzelanie. Warunkiem do mobilizacji jest często obecność paszportu Federacji Rosyjskiej, dlatego władze okupacyjne są aktywnie zaangażowane w przymusowym nadawaniu paszportów ludności terenów okupowanych.

Rosyjska zbiorowa ksenofobia

Federacja Rosyjska przedstawia się jako duży, wielokulturowy i wielonarodowy kraj. Faktycznie jest domem dla ponad 190 narodowości, w tym różnych społeczności etnicznych i rdzennej ludności. Największą grupą etniczną są Rosjanie – 77,7%. Dalej są Tatarzy — 3,8%, Ukraińcy — 1,4%, Baszkirowie — 1,1%, Czuwasze — 1%, Czeczeni — 1%, resztę stanowią inne mniejsze grupy etniczne. Wszyscy nieetniczni Rosjanie stanowią około 20% populacji, czyli około 29 milionów ludzi (dla porównania to jak dwie trzecie populacji Polski).

Mimo takiej różnorodności, w wielkiej i „majestatycznej” Rosji, mniejszości etniczne są pogardzane, a władze starają się zniszczyć ich kulturę i tożsamość w każdy możliwy sposób. Są uważane za „nietytularne” i „niższe”. Większość Rosjan zarażona jest ideą „wielkiego Rosjanina”. Idea ta przenika niemal do wszystkich przekazów publicznych. Mówiąc o zewnętrznej rusofobii Rosjanie zapominają zarazem o tym, jak jednocześnie gardzą mieszkańcami własnego kraju, co przejawia się nawet na poziomie języka.

Narracje ksenofobiczne są mocno zakorzenione w języku rosyjskim. Na przykład jeden z rosyjskich słowników ma nawet taką definicję: „czarnodupy – osoba narodowości nierosyjskiej, rasy kaukaskiej lub mieszkaniec Azji Środkowej”. Rosyjskie słowniki opisują również mieszkańców Kaukazu, Zakaukazia i Azji Środkowej pojęciem „czurka”, interpretując je jako „głupi człowiek”. Pogardliwe słowo „hacz” jest używane w odniesieniu do Ormian i Azerów.

Według badania z 2019 r. co drugi Rosjanin popiera hasło „Rosja dla Rosjan” i czuje nienawiść do „obcych”. Naukowcy odkryli również, że od 2017 r. poziom etnofobii wzrósł z 54% do 71%. A 40% populacji uważa za konieczne ograniczenie pobytu Romów na terytorium Rosji, 39% – Chińczyków, 32% – mieszkańców Azji Środkowej, 31% – mieszkańców Kaukazu, 18% – Ukraińców, 17% – Żydów. Jak widać, rosyjska dusza nie jest tak przyjazna, jak się o tym śpiewa od lat.

Etnofobia
Uprzedzony, wrogi stosunek do przedstawiciela pewnej grupy etnicznej, który nie ma obiektywnych podstaw.

24 października 2013 r. rosyjski polityk Władimir Żyrynowski, wypowiadając się na kanale telewizyjnym „Rassija 1”, wezwał nawet do wprowadzenia ograniczeń urodzeń w regionie Kaukazu Północnego na terenie Rosji, a także podkreślił potrzebę „ogrodzenia terytorium Kaukazu drutem kolczastym”.

Wielokrotnie takie przekonania o nieetnicznych Rosjanach były przyczyną przemocy na tle etnicznym i rasowym. Niektóre ofiary zgłaszały, że słyszały hasło „Rosja dla Rosjan”, skandowane w czasie ataku. Jednym z jaskrawych przykładów przemocy z powodu niesłowiańskiego wyglądu było zabójstwo 9-letniej tadżyckiej dziewczynki w Petersburgu w 2004 roku. Ona i jej ojciec zostali zaatakowani przez grupę nastolatków. Znamienne jest również to, że sąd uznał to za chuligaństwo, a winni nie zostali odpowiednio ukarani.

Życzliwość i dobre maniery nie są oczywiście atutem Rosjan. W 2013 r. radykalne ugrupowania zorganizowały nawet tak zwaną „rosyjską czystkę” – akcje w różnych dzielnicach Petersburga, mające na celu powstrzymanie nielegalnego handlu ulicznego, rzekomo prowadzonego przez obcokrajowców. Podczas tych „czystek” uczestnicy atakowali migrantów, przewracali stragany z owocami i warzywami, używali obraźliwego języka i w zuchwały sposób domagali się opuszczenia Rosji.

Umyślne niszczenie kultury i edukacji

Wiele narodów żyjących na terytorium Federacji Rosyjskiej z czasem traci swoją tożsamość, język i kulturę, i to przez politykę własnego kraju. Ukraińcy są tam jedną z najbardziej licznych grup etnicznych. Jednak przeważnie zaczęli oni mieszkać w rosyjskich regionach nie z własnej woli, ale z powodu polityki kolonialnej Rosji.

Największym regionem Rosji z mniejszością ukraińską jest Kubań, który historycznie zamieszkany jest przez Ukraińców, ale jest częścią Rosji. Ukraińcy mieszkają również na rosyjskich terenach Dalekiego Wschodu i Syberii, gdzie byli wysyłani i deportowani w wyniku brutalnej polityki radzieckiego reżimu.

Obecnie kraj ten zamieszkuje jedna z największych diaspor ukraińskich na świecie — w 2010 r. było to 2 mln Ukraińców, z których prawie 700 tys. biegle mówiło po ukraińsku. Mimo to na terenie Federacji Rosyjskiej nie ma żadnej ukraińskiej szkoły, a Ukraińcy nie mają prawa do zachowania przynależności etnicznej.

Po okupacji Krymu, Rosja stopniowo ograniczała naukę języka krymskotatarskiego na półwyspie, a całkowicie zniosła naukę języka ukraińskiego. Dzieje się tak pomimo tego, że Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości zobowiązał państwo-agresora do zapewnienia społecznościom narodowym dostępu do odpowiedniej edukacji. Co więcej, za używanie języka ukraińskiego w rosyjskiej przestrzeni publicznej grozi grzywna. W 2022 r. radio „Echo Moskwy” musiało zapłacić 3 tys. rubli kary za to, że program o kulturze ukraińskiej pt. „Co tam u nich” (nadawany od 2017 r.) był prowadzony po ukraińsku.

Krytyczna jest także sytuacja z bibliotekami. Przykładem jest fakt prześladowania pracowników Biblioteki Literatury Ukraińskiej w Moskwie. Instytucję cały czas przeszukiwano, a książki zabierano do ekspertyzy. Ciekawe jest to, że nawet magazyn dla dzieci „Barwinok” znalazł się na liście materiałów nielegalnych. W 2017 roku biblioteka została zamknięta.

Do listy prześladowanych należy dodać także największe stowarzyszenia Ukraińców w Rosji: Federalną Autonomię Narodowo-Kulturalną Ukraińców w Rosji (przestała działać w 2010 roku) oraz Związek Ukraińców w Rosji (zakończył działalność w 2012 roku).

Są też problemy z edukacją w języku tatarskim – oficjalnie w kraju działają 702 szkoły tatarskie, 515 z nich to szkoły samodzielne, a 187 filie. W rzeczywistości jednak w żadnej z nich nie prowadzi się nauczania w języku tatarskim.

Szkoły w Republice Tatarstanu coraz częściej przechodzą na nauczanie w języku rosyjskim, ponieważ uczniowie muszą zdawać egzaminy i dostać się na uczelnie, a dekret prezydenta z 2009 roku zniósł możliwość zdawania jednolitego egzaminu państwowego w językach mniejszości narodowych. Podręczniki tłumaczone z języka rosyjskiego są tam również uznawane za nieważne: są rejestrowane jako pomoce naukowe, więc dziecko, które zdobyło z nimi wykształcenie, nie ma prawa nawet do otrzymania świadectwa.

Wśród przyczyn braku nauczania w językach mniejszości narodowych wymienia się niewystarczające finansowanie oświaty w republikach oraz niski przyrost naturalny. Szkoły na wsiach są zamykane, więc dzieci zmuszone są dojeżdżać do szkół w innych miejscowościach albo przenosić się do instytucji, w których edukacja prowadzona jest w języku rosyjskim. Druga opcja jest często bardziej przystępna finansowo.

Ponadto są rdzenni Rosjanie mieszkający w różnych republikach Federacji Rosyjskiej, którzy sprzeciwiają się obowiązkowej nauce języków wspólnot narodowych w szkołach, w związku z czym składają skargi do sądu. W szczególności takie przypadki w miały miejsce w Tatarstanie, Baszkirii i Komie. W 2017 roku, na zebraniu Rady Stosunków Międzynarodowych, Prezydent Federacji Rosyjskiej skomentował takie precedensy i stwierdził, że „zmuszanie człowieka do nauki języka nierodzimego jest niedopuszczalne, a język rosyjski jest państwowym językiem komunikacji międzyetnicznej i naturalną ramą duchową, której nie można niczym zastąpić”. Dlatego już dwa miesiące po oświadczeniu Putina wszystkie republiki musiały zwiększyć liczbę lekcji języka rosyjskiego i wprowadzić nauczanie języków państwowych republik wyłącznie na zasadzie dobrowolności.

Natomiast aktywiści działający w republikach próbowali przeciwdziałać takim ustawom i walczyć o swoje prawa. Tak więc na znak protestu, w 2019 r. w Udmurcji, naukowiec Albert Razin podpalił się w pobliżu budynku Rady Państwa Republiki Udmurcji. Mężczyzna domagał się od władz zwrócenia większej uwagi na ochronę udmurckiej grupy etnicznej i języka, wielokrotnie wysyłał listy z prośbami do Moskwy, ale otrzymywał tylko krótkie, szablonowe odpowiedzi. Po raz ostatni w życiu udał się na wcześniej uzgodnioną pojedynczą pikietę z tabliczką z napisem „A jeśli jutro mój język zniknie, to dziś jestem gotów umrzeć”.

Problem z kulturą i językiem w Udmurcjii jest naprawdę istotny. Wyniki ogólnorosyjskich spisów ludności z 2002 i 2010 r. wykazały, że w ciągu tych ośmiu lat liczba osób znających udmurcki zmniejszyła się o 30 procent — z 463 tys. do 324 tys.

Również na początku 2018 roku UNESCO opublikowało zaktualizowany atlas zagrożonych języków świata. W Rosji było ich aż 136, z których 20 uznano za zaginione, a kolejne 22 – w stanie krytycznym. Jednak mimo takich problemów rosyjskie władze nie spieszą się, by cokolwiek zmienić. To pokazuje imperialną postawę Federacji Rosyjskiej — znacznie łatwiej i wygodniej jest nie dawać wspólnotom narodowym możliwości samodzielnego rozwoju, ale całkowicie je kontrolować i asymilować.

Ograniczenia praw i wolności obywatelskich

Federacja Rosyjska dyskryminuje również ludność etniczną na rynku pracy. W 2018 roku socjologowie przeprowadzili badanie i stwierdzili, że firmy rzadziej zapraszają na rozmowy przedstawicieli grup etnicznych z południa Federacji Rosyjskiej. Faworyzowano grupy pochodzenia europejskiego, w tym Rosjan.

Ograniczenia dla wspólnot narodowych istnieją także w życiu politycznym kraju: prawo rosyjskie zabrania tworzenia partii politycznych opartych na przynależności etnicznej lub religijnej.

Również w 2022 roku w Federacji Rosyjskiej zaczęto dyskutować o pomyśle zniesienia lokalnych wyborów gubernatorskich. Choć formalnie Kreml już kontroluje sytuację w regionach, bo zawsze konieczne jest zatwierdzenie gubernatora na stanowisko w administracji prezydenckiej.

Ksenofobiczne nastroje wśród Rosjan, które podsyca rząd, podchwytywane są także przez media propagandowe. Wraz z gloryfikacją wszystkiego, co rosyjskie w mediach, ich treści są często stronnicze i rasistowskie. Dziennikarze bardzo często kojarzą Romów i Tadżyków z handlem narkotykami i przestępczością, a Kaukazów (zwłaszcza Czeczenów) z terroryzmem.

W dyskryminację etniczną zaangażowani są również policjanci. Badanie z 2019 r. pokazuje, że często angażują się w profilowanie etniczne i są uprzedzeni wobec osób o niesłowiańskim wyglądzie. Na przykład w moskiewskim metrze prawdopodobieństwo, że czarnoskórzy zostaną zatrzymani do kontroli, jest 22 razy większe. Zdarzały się również przypadki obcinania włosów romskim kobietom podczas przetrzymywania w areszcie. Romowie uważają obcinanie kobiecie włosów siłą za haniebny czyn, który można porównać do gwałtu.

Profilowanie etniczne
Dyskryminacja społeczności narodowych przez organy ścigania.

Wyniki badania z 2014 r. pokazują, że niektórzy funkcjonariusze policji interpretują swoją rolę jako ochronę rosyjskiego społeczeństwa przed określonymi grupami ludności, a nie jako ochronę każdej osoby bez względu na jej pochodzenie etniczne, kulturowe lub religijne.

Niszczenie rdzennej ludności

Rosja jest domem także dla małych rdzennych ludów Północy i Dalekiego Wschodu, które prowadzą tradycyjny tryb życia, często w niebezpiecznym środowisku klimatycznym. Na przykład, niektóre z nich żyją w tundrze, gdzie temperatura zimą może sięgać do -40 °C, a latem do +10 °C, gdzie ten ciepły okres trwa tylko 2-2,5 miesiąca w roku.

Według norweskiej badaczki rdzennej ludności, Eileen Espiritu, Rosjanie zawsze uważali takie nieeuropejskie ludy Rosji, jak Chantów, Mansów i Jamalo-Nieńców za rasę gorszą i wykorzystywali je dla korzyści i zasobów naturalnych. Już w XVI wieku rozpoczęła się przymusowa carska kolonizacja ich terytoriów, które znajdują się na północy Syberii Zachodniej i Północnego Uralu.

Poziom alfabetyzacji tych narodów jest niższy niż pozostałej części populacji Federacji Rosyjskiej. Dzieci zazwyczaj uczą się w szkołach o bardzo niskim poziomie nauczania. Państwo nie podejmuje znaczących wysiłków, aby rozwijać programy nauczania w tych szkołach, dlatego w regionach tych występuje problem z nauczaniem języków rdzennych ludności. Kilka z tych języków jest zagrożonych wyginięciem.

W 2022 roku na forum ONZ dotyczącym kwestii ludności rdzennej główny starszy ludu erzjańskiego, Syres Bolyaen, skrytykował politykę Federacji Rosyjskiej wobec republik narodowych i ludów tubylczych. Mężczyzna oświadczył, że w ciągu ostatnich 30 lat rdzenna ludność, jaką są Erzjanie, przekształciła się z milionowego narodu w małą grupę etniczną i jest teraz na skraju całkowitego wyginięcia. Ta sama sytuacja ma miejsce w przypadku ludów sąsiednich regionów, do których należą Mokszanie, Udmurci, Mari, Czuwasze, Baszkirowie i Tatarzy.

Wcześniej ustawodawstwo Federacji Rosyjskiej przyznało rdzennej ludności specjalne prawa dotyczące ziemi i zachowania tradycyjnego stylu życia, ale w 2015 r. rząd zatwierdził artykuł, który zniósł te prawa. Pociągnęło to za sobą nowe komplikacje. Na przykład, w regionie Pacyfiku rybołówstwo jest powszechnym zajęciem ludów rdzennych, ale nowe przepisy wymagają, aby ludzie składali wnioski, zanim będą mogli łowić.

Rząd próbuje również stłumić aktywistów walczących o prawa rdzennych mieszkańców. Na przykład w obwodzie murmańskim w 2021 r. bezpodstawnie zatrzymany został Andriej Daniłow, dyrektor Funduszu Dziedzictwa i Rozwoju Saamów . Jeszcze wcześniej, w 2018 roku, aktywista Muslim Chaszagulgow został zabity w Inguszetii podczas „specjalnej operacji funkcjonariuszy organów ścigania” lub „operacyjnych działań poszukiwawczych na terenie kompleksu handlowego”. W 2010 roku natomiast, w Karaczajo-Czerkiesji zabity został Asłan Żukow, działacz czerkieskiego ruchu młodzieżowego. Sąd miejski republiki jednakże uniewinnił oskarżonego o morderstwo.

Rosja, jako typowe imperium, buduje swoją politykę na ekspansji innych narodów, a po zdobyciu próbuje je zrusyfikować, dyskryminując we wszystkich sferach życia. Historia pokazuje, że terytoria należące do Rosji zaczynają podupadać, a jej ludność jest uciskana. Państwo agresora usiłuje natomiast urządzić ten sam los wszystkim terytoriom, które obecnie okupuje w Ukrainie i będzie robić to samo z innymi krajami, dopóki nie zostanie ono powstrzymane.

Nad materiałem pracowali

Założyciel Ukrainera:

Bohdan Łohwynenko

Autorka:

Eleonora Czornomorenko

Redaktorka naczelna:

Ania Jabłuczna

Redaktorka:

Kateryna Łehka

Redaktor zdjęć:

Jurij Stefaniak

Menadżerka treści:

Olha Szełenko

Tłumaczka:

Oksana Ilchenko

Redaktorka tłumaczenia:

Małanka Junko

Koordynatorka Ukrainer po polsku:

Oleksandra Vyshnevetska

Śledź ekspedycję