Jak pomaga się osobom z niepełnosprawnościami w czasie wojny

Share this...
Facebook
Twitter

Pełnoskalowa wojna stała się wyzwaniem dla osób z niepełnosprawnościami, ponieważ jeszcze bardziej utrudniła ich rutynę. Osoby te potrzebują odpowiednich warunków mieszkaniowych aby móc się swobodnie poruszać, więc ewakuacja nie jest dla nich łatwa. Zapewnienie im komfortu nieinkluzywnych przestrzeniach, szczególnie podczas pełnoskalowej wojny, wymaga wsparcia. Jedną z aktywistek, która od wielu lat pomaga osobom z niepełnosprawnościami, jest Wałentyna Dobrydina. 20 lat temu stworzyła na Bukowinie organizację publiczną, która opiekuje się osobami z niepełnosprawnościami.

Wałentyna jest przedstawicielką Komisarza Rządu ds. Praw Osób z Niepełnosprawnością w Czerniowieckiej Obwodowej Administracji Wojskowej. Kieruje także Czerniowiecką regionalną organizacją osób z niepełnosprawnościami „Lider”. 26 lat temu kobieta doznała urazu kręgosłupa po upadku z siódmego piętra i zaczęła poruszać się na wózku. Od tego czasu postanowiła pomagać osobom, które również posiadają niepełnosprawność.

— Bardzo długo leżałam w szpitalu, prawie 9 miesięcy. Obiecałam sobie wtedy, że jeśli wyjdę z tego szpitala, to zacznę pomagać ludziom, którzy są w takiej samej sytuacji jak ja.

Początkowo Wałentyna uważała, że ​​to przejściowy problem, ale później lekarze oznajmili, że nie będzie już mogła chodzić.

— Płakałam przez trzy dni, a potem zdecydowałam, że będę żyć dalej pełnią życia.

Początkowo Wałentyna zaczęła bronić swoich praw do mieszkania, zdrowia, edukacji, rodziny itp. Po znalezieniu sił, by zmienić swoje życie, zaczęła ulepszać życie innych, którzy borykali się z tymi samymi wyzwaniami co ona. Została przewodniczącą organizacji publicznej. Zdaniem kobiety, zwykli ludzie często mają błędne wyobrażenie, że mogą pomóc osobom z niepełnosprawnością tylko za pomocą pieniędzy. Tak więc kobieta nie tylko opiekuje się osobami z niepełnosprawnościami, ale także zmienia ich społeczne postrzeganie.

Na początku pełnoskalowej wojny Wałentyna wyjechała z miasta Storożyneć (Bukowina) do Czerniowców z mężem Władysławem.

— Wojna zastała mnie z pustym bakiem samochodu i nie wiedziałam, czy uda mi się w ogóle dotrzeć do stacji benzynowej. To było bardzo straszne. Stojąc w kolejce zobaczyłam znajomego i poprosiłam o pomoc, bo bałam się, że zostanę na drodze. Pomogli mi zatankować i mogłam wyjechać do Czerniowiec.

Od pierwszych dni rosyjskiej inwazji wiele osób z różnych regionów, które ewakuowały się i szukały bezpieczniejszych miast, zaczęło zwracać się właśnie do Wałentyny. Dla wielu z nich Bukowina stała się punktem tranzytowym w drodze za granicę. Rodzina Dobrydinych pomogła im znaleźć to, czego potrzebowali: wózki inwalidzkie, łóżka i mieszkania. Działaczka zaznacza, że ​​w tej chwili ludzie nie są obojętni na problemy innych.

— Teraz nie ma ludzi obojętnych. Wszyscy się starają. Każdy robi coś, aby pomóc.

„Przygotowywaliśmy się do zawodów, układaliśmy plany. Wszystko zakłóciła wojna. Na moje miasto zaczęły spadać bomby i rakiety. Treningi trzeba było przerwać, ponieważ pewnego dnia w drodze na stadion rozpoczęło się bombardowanie. Wyrzuciło mnie z wózka, odrzuciło do ogrodzenia i ogłuszyło. Do ostatniego nie wyjeżdżałem z miasta, bo nie miałem pojęcia, jak można to zrobić. Poza tym mam starszą mamę i trzy psy. Ale ostrzały stały się tak częste, że nie można było wystawić głowy z domu. Na dach zaczęły spadać odłamki rakiet i pocisków. To było bardzo straszne”, — Wałentyna czyta jedną z wielu historii tymczasowych przesiedleńców z niepełnosprawnościami. Zespół ich organizacji społecznej zbiera i dokumentuje takie historie , między innymi dla darczyńców. Chcą, aby dobroczyńcy wiedzieli, jak naprawdę wygląda sytuacja w Ukrainie i by zrozumieli, jak ważna będzie ich pomoc dla Ukraińców, którzy ucierpieli w wyniku wojny.

Na podwórku rodziny Dobrydinych znajduje się magazyn z pomocą humanitarną. Były dni, kiedy góry pudeł sięgały do sufitu. Część pomocy humanitarnej pakowali i dostarczali samodzielnie, a po resztę przyjeżdżali ludzie.

Share this...
Facebook
Twitter
Share this...
Facebook
Twitter

Kobieta opowiada że wraz z wybuchem pełnoskalowej wojny osoby z niepełnosprawnością były przestraszone i nie wiedziały kto pomoże im się ewakuować. A jeśli ktoś zgłosił się na ochotnika do pomocy, to nie wiedzieli, na ile dobrze dostosowane do ich potrzeb będzie miejsce, do którego można wyjechać.

— Dla osób z niepełnosprawnością to (warunki życia — przyp. red.) bardzo ważne, podobnie jak dla każdego człowieka.. Każda osoba powinna czuć się godnie.

Wałentyna pokazuje jeden z wyników pracy organizacji pozarządowej „Lider”. Przy wsparciu partnerów zainstalowali w szpitalu w Storożyńcu na Bukowinie nowoczesny fotel ginekologiczny, którego wysokość można regulować. Może być używany do badania wszystkich kobiet bez wyjątku – z niepełnosprawnością czy bez.

— Marzymy, aby wcałej Ukrainie, w każdej placówce medycznej były takie fotele, które byłyby dostosowane do wszystkich kobiet.

Oprócz pomocy w wyposażaniu szpitali, Wałentyna Dobrydina wspiera inne osoby z niepełnosprawnością: przekazuje niezbędne rzeczy, pomaga wyposażyć mieszkania tak, by odpowiadały ich potrzebom. Na przykład regularnie odwiedza miejscowego mężczyznę, który kilka lat temu doznał kontuzji kręgosłupa, a teraz również porusza się na wózku.

— To młody chłopak, który musi się rozwijać. Pomogliśmy mu wyposażyć dom we wszystkie udogodnienia: zainstalować wannę, bojler do podgrzewania wody itp.

Share this...
Facebook
Twitter
Share this...
Facebook
Twitter

Kobieta wyjaśnia, że ​​kiedy robi dobre rzeczy, czuje ulgę i inspirację.

— Do walki motywuje mnie efekt mojej pracy, że coś się ulepszyło, że ​​komuś to pomogło. To właśnie motywuje mnie do dalszej pracy.

wspierany przez

Ukraїner opowiada historie o kobietach-liderkach działających podczas pełnoskalowej wojny w ramach projektu „Jeśli nie my, to kto?” wspólnie z UN Women w Ukrainie, a także Ministerstwem Spraw Zagranicznych Kanady i rządem Danii. Projekt ma na celu opowiedzieć o kobietach, które pracują na rzecz przyspieszenia zwycięstwa Ukrainy. To historie o ukraińskich kobietach, które w swoich dziedzinach chronią ziemię i wolność. Pozostają do końca w miejscu pracy, by ratować życie, są wolontariuszkami, które zaopatrują wojsko i ludność cywilną w najpotrzebniejsze rzeczy.

Nad materiałem pracowali

Założyciel Ukrainera:

Bohdan Łohwynenko

Autorka:

Maryna Kulinicz

Redaktorka naczelna:

Ania Jabłuczna

Redaktorka:

Natalia Ponediłok

Producentka,

Przeprowadząca wywiad:

Ksenia Czykunowa

Fotograf:

Wasyl Sałyha

Operator:

Roman Klymczuk

Reżyserka montażu:

Kateryna Cwigun

Reżyser:

Mykoła Nosok

Reżyser dźwięku:

Anastasia Kłymowa

Redaktor zdjęć,

Fotograf:

Jurij Stefaniak

Menadżerka treści:

Olha Szełenko

Tłumaczka:

Oleksandra Vyshnevetska

Korekta:

Magdalena Keating

Redaktorka tłumaczenia:

Małanka Junko

Ukrainer wspierają

Zostań partnerem

Śledź ekspedycję